Szpitale pójdą na wojnę z demografią. Własną

Alina Treptow
opublikowano: 2013-04-17 00:00

Przed lecznicami megainwestycje — tylko szpitalne mury pochłoną 6,7-10,1 mld zł. Bez pomocy UE, samorządów i rządu się nie obędzie

Na początek zagadka. Co łączy przeciętnego Polaka i krajowy szpital? Lata na karku. Starzeje się nie tylko polskie społeczeństwo, ale też placówki medyczne. Według szacunków Związku Powiatów Polskich, nawet 70 proc. szpitali samorządowych, których jest około 600, ma 50 lat i więcej.

JAK NA LEKARSTWO:
 Inwestorów wokół szpitali kręci się sporo. Jednak większość z nich szybko traci zainteresowanie. Dzisiaj jedynymi podmiotami, które nie boją się inwestycji w lecznice, są sieci szpitalne — uważa Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. [FOT. TP]
JAK NA LEKARSTWO: Inwestorów wokół szpitali kręci się sporo. Jednak większość z nich szybko traci zainteresowanie. Dzisiaj jedynymi podmiotami, które nie boją się inwestycji w lecznice, są sieci szpitalne — uważa Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. [FOT. TP]
None
None

— W ciągu ostatnich lat samorządowcy dużo inwestowali w sprzęt medyczny — kupowali tomografy i rezonanse, ale mury szpitali w większości przypadków nie były remontowane. Już niedługo powinny więc ruszyć miliardowe inwestycje, które potrwają kilkanaście lat — uważa Marek Wójcik, ekspert ds. zdrowia w Związku Powiatów Polskich.

Remonty i unijne prawo

Jeśli samorządy zdecydują się na gruntowne renowacje i — co istotne — znajdą na nie pieniądze, inwestycje wyniosą 6,7-10,1 mld zł. Skąd te liczby? Według wyliczeń Lecha Wąsowskiego, dyrektora z Warbudu, remont to koszt 4-6 tys. zł za mkw. szpitala. W przypadku lecznic będących pod opieką konserwatora zabytków nawet dwa razy więcej — 8-9 tys. Zakładając więc, że średni szpital ma 4 tys. mkw. i wyda na naprawę 4-6 tys. zł za metr, to 70 proc. szpitali samorządowych,które mają już swoje lata, zainwestuje łącznie 6,7-10,1 mld zł. W ciągu najbliższych lat będą musiały zostać wydane jeszcze większe kwoty — do 2016 r. placówki medyczne muszą dostosować się do wymagań unijnych. Koszt niezbędnych inwestycji jest szacowany na 15 mld zł.

— Dzisiaj niewiele lecznic jest gotowych na wejście nowych przepisów. W optymistycznych szacunkach, być może co dziesiąta placówka — uważa Lech Wąsowski. Robert Mołdach z Pracodawców RP zastanawia się, co za te cztery lata zrobi rząd, jeśli sprawdzą się czarne scenariusze i prace remontowe nie posuną się naprzód. Czy po raz kolejny spróbuje przesunąć termin, czy powie, że szpitale miały wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się.

— Co w takiej sytuacji zrobią szpitale. Przeprofilują się czy może zamkną — pyta Robert Mołdach.

Kasy nadal nie widać

Co do tej pory hamowało inwestycje? Odpowiedź jest prosta — brak pieniędzy. Jak zwraca uwagę Marek Wójcik, nic nie wskazuje, że nagle się znajdą, a wręcz przeciwnie — będzie jeszcze gorzej. Po pierwsze, trudności finansowe samorządów właścicieli szpitali. Po drugie, problemy głównego płatnika, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia, który coraz bardziej musi się gimnastykować, by zbilansować budżet. Do tej pory szpitale mogły też liczyć na znaczącą pomoc ze strony resortów: Ministerstwa Zdrowia czy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Tylko w 2012 r. oba na dotacje, subwencje, programy profilaktyczne, dotowanie nauki, ale ściśle związane z programami medycznymi, wydały około 4,8 mld zł.

— Bez rządowej lub samorządowej pomocy nie będziemy w stanie znaleźć takich pieniędzy gdzie indziej — uważa dyrektor kujawsko-pomorskiego szpitala, chcący zachować anonimowość. Zdaniem Marka Wójcika, w takiej sytuacji jest większość placówek. Robert Mołdach uważa, że szpitale liczą na nowe rozdanie pieniędzy unijnych i fundusze norweskie. W ramach tych drugich do wydania jest około 70 mln EUR. Zdaniem Doroty Gałczyńskiej, dyrektor warszawskiego szpitala bielańskiego, tylko niewielka część norweskich pieniędzy pójdzie na inwestycje. Znaczna część musi zostać przeznaczona m.in. na różnego rodzaju szkolenia.

— Planujemy rozbudowę szpitala i nie ukrywamy, że bez pomocy samorządu możemy nie być w stanie zrealizować inwestycji szacowanej na 200 mln zł — mówi Dorota Gałczyńska.