Stanowi zazwyczaj około 10 proc. całości inwestycji. Dlatego przed zainwestowaniem w nowy system warto wiedzieć, jakie da korzyści.
Automatyka przemysłowa jest w Polsce branżą niszową. Na rynku układów automatyki działa blisko 2 tys. podmiotów. Szacuje się, że jego wartość jest co najmniej kilkukrotnie niższa niż rynku informatycznego czy telekomunikacyjnego.
Szansa w eksporcie
W porównaniu z komputerami i telekomunikacją produkcje w automatyce są niskoseryjne. Wielkość polskiego rynku powoduje, że nie jest on w stanie utrzymać rodzimych producentów, którzy ograniczają się do obsługi rynku krajowego.
— Polscy producenci komponentów automatyki, którzy nie podjęli aktywności na rynkach zagranicznych, odeszli w zapomnienie. Tylko nieliczni, którzy postawili na eksport, mogli utrzymać się w dobrej kondycji — podkreśla Piotr Buryło z serwisu branżowego Automatyka.pl.
Do takich przykładów należy notowany na warszawskiej giełdzie producent przekaźników Relpol, producent optoelektroniki — Vigo System czy zielonogórski Lumel. Ponad połowa przychodu tych firm pochodzi z eksportu.
Zdaniem Pawła Nowaka, inżyniera sprzedaży VIX Automation, polski rynek jest pełen małych firm zajmujących się podwykonawstwem, najczęściej pisaniem aplikacji bądź tworzeniem wizualizacji.
— Zaopatrujemy się za granicą, ponieważ w Polsce nie ma liczących się producentów. Sprzęt i oprogramowanie pochodzi głównie od zachodnich producentów, najczęściej amerykańskich i niemieckich, np. GE Fanuc — wyjaśnia inżynier sprzedaży VIX Automation.
Dynamika rozwoju polskiego rynku automatyki będzie zależna m.in. od wymagań Unii Europejskiej. Instalacje, takie jak utylizacja śmieci, układy odpylania i odsiarczania, nie mogą działać bez automatyki. Automatyzacji sprzyjać będą także rosnące koszty pracy.
— Koszt wdrożenia instalacji jest zwykle dość wysoki, ale przy wysokich kosztach pracy inwestycje w automatyzację przedsiębiorstw stają się bardzo opłacalne — zauważa Piotr Buryło.
Coraz częściej zdarza się, że do Polski przenoszona jest cała linia technologiczna. W jej skład wchodzą elementy automatyki, są one jednak kupowane i integrowane w całość poza granicami Polski.
Ponadto mamy do czynienia ze zjawiskiem pojawiania się nowych przedstawicielstw firm zagranicznych, które dostrzegły swą szansę na rynku polskim. Często są to firmy jednoosobowe. Zjawisku sprzyja bliskość rynku niemieckiego, który jest największy w Europie.
— Pod ich wpływem nasz rynek automatyki staje się coraz bardziej rozproszony i konkurencyjny — podkreśla Piotr Buryło.
Mentalne bariery
Ceny elementów automatyki w Polsce spadają, ale Paweł Nowak w braku pieniędzy upatruje najważniejszą przeszkodę w rozwoju tej branży. Szczególnie drogi jest sprzęt i oprogramowanie, które ma zasadniczy wpływ na jakość produkcji.
— Ceny sterowników, a zwłaszcza oprogramowania, ciągle mogą przyprawić o zawrót głowy. Mniejszym pracodawcom często bardziej opłaca się zatrudnić człowieka, niż zainwestować w automatyzację — mówi Paweł Nowak.
Do finansów dochodzą kwestie mentalne i społeczne, gdyż zastosowanie nowych systemów automatyki niemal zawsze wiąże się z utratą miejsc pracy osób, które zostaną zastąpione w produkcji przez automaty.
— Inaczej jest w przypadku zastosowania automatyzacji w sytuacjach, gdzie wykonywana praca ma szkodliwy wpływ na zdrowie ludzi. Przykładem jest praca w lakierniach, zapylonych pomieszczeniach czy obszarach zagrożonych wysoką temperaturą i promieniowaniem. W tym wypadku często nie ma wyboru — tłumaczy Piotr Buryło.
W opinii ekspertów opory mentalne zdarzają się coraz rzadziej, gdyż myślenie nowoczesnego przedsiębiorcy nie może dopuszczać innych czynników niż konkurencyjność.
Zdaniem specjalistów, mimo tych barier rozwiązania automatyczne stosowane w Polsce niewiele odbiegają od standardów europejskich.
— Przedsiębiorstwa zagraniczne mają nieograniczony dostęp do naszego rynku, dlatego nowe systemy z zakresu automatyzacji, stosowane w polskich zakładach, są rozwiązaniami nowoczesnymi — mówi Piotr Buryło.
Stopień automatyzacji polskiego przemysłu pozostaje cały czas mniejszy niż w gospodarkach rozwiniętych. Dobrym wymiarem stopnia automatyzacji gospo- darki narodowej jest gęstość robotów, czyli liczba zastosowania ich na 10 tys. zatrudnionych w branży obróbkowej. W Polsce ten współczynnik wynosi 3, w Niemczech 162, a w Japonii 329.
Nie ma odwrotu
Zakres zastosowań automatyki będzie się ciągle poszerzał.
— Dzięki coraz lepszym i bardziej popularnym systemom komunikacyjnym systemy automatyki są integrowane z innymi, np. informatycznymi, biznesowymi czy bezpieczeństwa. Popularne jest także sterowanie procesami przez internet — wyjaśnia Piotr Buryło.
Zmiany następują także w komunikacji. Obecnie prawie wszystkie urządzenia mają możliwość komunikacji przez uniwersalne sieci przemysłowe (np. ethernet). Firmy stosują coraz częściej systemy bezprzewodo- we przy jednoczesnym zapewnieniu jakości komunikacji. Obecne trendy na świecie kierują automatykę ku systemom otwartym, by w jednym układzie mogły pracować urządzenia różnych producentów.