Ani wymiana rządu, ani problemy z uzyskaniem zgody na emisję akcji nie zmniejszają determinacji Tauronu, by kupić kopalnię Brzeszcze. Druga pod względem wielkości firma energetyczna w Polsce zakłada, że z nierentownego zakładu będzie w stanie wycisnąć zyski. Dowód? Wyniki dwóch kopalni, które Tauron już ma w grupie. W trzecim kwartale miały 135 mln zł zysku EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja).

Pytania o Brzeszcze
— Pokazujemy, że dzięki restrukturyzacji górnictwo jest zdrową częścią naszej grupy. Nawet jeśli wpływ mają na to wydarzenia jednorazowe, to i tak jest to dowód, że potrafimy zarządzać tym obszarem przy rekordowo niskich cenach węgla — przekonuje Jerzy Kurella, prezes Tauronu. Wydarzenie jednorazowe to rozwiązana rezerwa, która powiększyła wynik wydobycia o ok. 100 mln zł. Rozwiązano ją, bo grupa porozumiała się z załogą w kwestii świadczeń dla emerytowanych pracowników— uzależniono przyznanie deputatów węglowych od sytuacji finansowej spółki. Zwiększa to elastyczność kosztów, a to dobra wiadomość. Czy to dobry prognostyk dla kopalni Brzeszcze, która jest nierentowna i należy jeszcze do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (strony czekają m.in. na zgodę UOKiK)? Trudno to przewidzieć, bo Tauron nie ujawnia w szczegółach obecnej sytuacji finansowej Brzeszczy. Życzyliby sobie tego m.in. giełdowi analitycy.
— Wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Nie znamy wielkości ani struktury kosztów, nie znamy wyników EBITDA, nie znamy też poziomukoniecznych inwestycji utrzymaniowych — zauważa Bartłomiej Kubicki, analityk Societe Generale.
Wiadomo jedynie, że kopalnia zatrudnia dziś 1574 osoby, z czego 73,1 proc. to pracownicy dołowi. Docelowo średnioroczna produkcja ma w niej wynosić 1,8 mln ton, a Tauron zamierza w nią zainwestować ok. 250 mln zł (ta kwota nie obejmuje jednak „inwestycji utrzymaniowych”, o których mówi Bartłomiej Kubicki).
Emisja potrzebna
Zarząd Tauronu przekonuje, że zakupu Brzeszczy nie wiąże z planowaną emisją akcji. Dla przypomnienia: ma to być emisja kierowana do skarbu państwa, papiery nie dadzą mu prawa głosu, ale dadzą prawo do podwójnej dywidendy. Skarb zapłaci nie gotówką, ale akcjami PKO BP, wycenionymi na 400 mln zł. Na razie mniejszościowi akcjonariusze finansowi są przeciw — dlatego walne w tej sprawie, które zaczęło się 9 listopada, zostało przerwane do 23 listopada.
— Zarząd jest bardzo zainteresowany pozyskaniem pieniędzy z emisji, ale wszelkie decyzje leżą po stronie akcjonariuszy — tłumaczy Jerzy Kurella. Można przypuszczać, że skarb będzie negocjował z instytucjami m.in. wartość aportu,być może również kwestie uprzywilejowania co do dywidendy. Bartłomiej Kubicki ma nadzieję, że strony się dogadają.
— Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że zakup Brzeszczy i tak zostanie sfinalizowany, a w tym kontekście przeprowadzenie emisji akcji leży w interesie Tauronu. Dlatego lepiej, żeby udało się przekonać akcjonariuszy mniejszościowych. Przykładowo, można korzystniej wycenić akcje PKO BP, które mają zostać wniesione aportem do spółki — spekuluje Bartłomiej Kubicki.