Telefony hamują rozwój

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 2000-07-07 00:00

Telefony hamują rozwój

Zdaniem Centrum im. Adama Smitha, 11 lat liberalizacji polskiego rynku telekomunikacyjnego zostało zmarnowane. Stan infrastruktury oraz wysoki poziom cen za usługi są jednym z największych hamulców rozwoju gospodarki.

Wskaźniki rozwoju infrastruktury telekomunikacyjnej w Polsce są żenujące, a dystans między nami a krajami UE ciągle rośnie. Winą za taki stan analitycy z Centrum im. Adama Smitha obarczają polityków, którzy trzymają parasol ochronny nad TP SA pod hasłem „nie wolno robić niczego, co obniża wartość prywatyzacyjną TP SA”.

— Obecnie konserwujemy monopol nawet nie TP SA, ale dla mającego ją kupić inwestora. Nikt nie zwraca jednak uwagi na to, że działanie w enklawie wyjętej spod praw wolnego rynku jest niekorzystne dla samej TP SA wobec mającego nastąpić w 2003 r. całkowitego otwarcia rynku — mówił wczoraj Tomasz Kulisiewicz, dyrektor Instytutu E-Gospodarki Centrum im. Adama Smitha.

— Chcemy obalić powszechne przekonanie, że TP SA funkcjonuje w Polsce jak podmiot rynkowy. Jest wręcz przeciwnie — sektor należy raczej porównywać do górnictwa czy hutnictwa. W badaniach dotyczących stopnia rozwoju infrastruktury teleinformatycznej na 29 krajów — członków OEDC i CEFTA — Polska zajmuje 28. pozycję — mówi Michał Goliński z Centrum im. Adama Smitha.

Badania oparte są na kilku wskaźnikach rozpowszechniania różnych urządzeń i środków technicznych — telefonów stacjonarnych i przenośnych, ISDN, telewizji naziemnej, kablowej i satelitarnej, komputerów PC oraz dostępu do Internetu.

Jeśli chodzi o telekomunikację, Polska zajmuje ostatnią pozycję w rankingu. W pozostałych dziedzinach jest nieco lepiej.

— To świadczy o tym, że tam, gdzie państwo nie utrzymuje monopoli, rynek rozwija się bardziej dynamicznie — konstatuje Tomasz Kulisiewicz.