UKE opóźnia przetarg z powodów technicznych. Nie obawia się przewlekłych sporów prawnych i utrzymuje zasady przetargu.
Przetarg na telewizję mobilną miał ruszyć w połowie maja. Opóźni się o co najmniej sześć tygodni.
— Proces międzynarodowego uzgadniania częstotliwości przedłuża się i zakończy się najwcześniej pod koniec czerwca. Chcemy poczekać z przetargiem do finału tego procesu — mówi Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).
Do urzędu napłynęły już opinie zainteresowanych stron. Część z nich jest bardzo krytyczna.
— Uwagi środowiska są miażdżące dla regulatora — jednoznacznie wskazują brak podstaw prawnych do ogłoszenia przetargu. Przetarg może więc okazać się niewypałem. Który operator zaryzykuje włożenie kilkuset milionów złotych w rozwój usługi, jeśli może się okazać, że nie było podstawy prawnej do uzyskania częstotliwości — zastanawia się Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.
UKE zdecydował, że zdefiniuje telewizję w komórkach jako usługę telekomunikacyjną, mimo że sama usługa jest de facto nadawaniem telewizyjnym. To rodzi szereg wątpliwości prawnych i budzi poważne zastrzeżenia regulatora rynku medialnego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT). Większość podmiotów biorących udział w konsultacjach obawia się możliwości podważenia legalności przetargu, zwłaszcza że nadawcy już sugerowali, iż będą chcieli go zaskarżyć. Jak pisze w swojej opinii P4, operator sieci Play, będzie to możliwe na podstawie prawa telekomunikacyjnego.
— Nie zmieniam warunków przetargu. Każdy przetarg można zaskarżyć i często tak się dzieje. Zresztą nie sądzę, by nadawcy zdecydowali się na taki krok — mówi Anna Streżyńska.
Operatorzy telekomunikacyjni mocno wspierają pomysł przetargu na DVB-H. Ich postulaty to wydłużenie czasu rezerwacji częstotliwości o osiem lat — do 15 lat i utworzenie operatora pasywnego — firmy, która dobierałaby programy telewizyjne. Ma to pozwolić na uniknięcie sytuacji, w której nadawca telewizyjny, będący też operatorem multipleksu, będzie faworyzował swoje programy.
Ciekawa jest lista firm, które zgłosiły uwagi do przetargu. Obok nadawców telewizyjnych, takich jak TVP, TVN, Polsat i TV Puls, oraz czterech głównych operatorów telefonii komórkowej, pojawiły się Canal+ i Agora. Można to uznać za oficjalne przyznanie się do zainteresowania tą usługą.