Termin naszej integracji z UE ma wymiar finansowy

Bogdan Góralczyk
opublikowano: 2000-11-07 00:00

Bogdan Góralczyk: Termin naszej integracji z UE ma wymiar finansowy

Niezależnie od tego, czy uda się utrzymać pierwotnie zakładany rok 2003, czy raczej odłożymy nasze aspiracje na rok 2005 albo 2006 — integracja Polski z Unią Europejską zawsze będzie budzić emocje. Instynktownie czujemy, że zasadniczo zmieni ona reguły gry. Niektórzy już zresztą o tym wiedzą, ponieważ odczuli przemiany na własnej skórze. Wynikiem integracji będzie powstanie grupy beneficjentów oraz przegranych. Jak zwiększyć grono tych pierwszych?

WE WSZYSTKICH państwach kandydackich już wiadomo: trzeba być dobrze przygotowanym i znać unijne zasady. Na wejściu do UE najwięcej skorzystają ci, którzy najszybciej przystosują się do tamtejszych rozwiązań i reguł. Ta zasada obowiązuje także w wymiarze finansowym. Jej przesłanie brzmi: dobrze przygotowani przedkładają najlepsze wnioski i otrzymują największe środki z funduszy pomocowych. A strumień pieniędzy już płynie, chociaż nie dla wszystkich. Wygrywanie przetargów w ramach unijnych programów to trudne zajęcie, wymagające nowych umiejętności — jednak może być intratne.

NA CO konkretnie możemy liczyć? Najszerzej znany jest, mający już ponad 10-letnią historię, program PHARE. Przyniósł nam wymierne korzyści. W zamkniętym już finansowo okresie 1990-97 (rozliczenia programów unijnych trwają zbyt długo i są uciążliwe, co stanowi jeden z podstawowych ich mankamentów) Polska otrzymała bezzwrotną pomoc rzędu 1,5 mld euro (wcześniej ecu), z czego wykorzystała 71 proc. Tylko tyle, ponieważ nie wszystkie przyznane środki do końca umieliśmy spożytkować.

DZISIAJ program PHARE został zreformowany i znacznie rozszerzony, ale i tak na nasz kraj przypada blisko jedna czwarta środków z tego źródła płynących. Coraz większe zainteresowanie — i słusznie — budzą nowe unijne programy, a przede wszystkim SAPARD (Przedakcesyjny Program Wspierania Rolnictwa i Obszarów Wiejskich) oraz ISPA (Przedakcesyjny Program Pomocy Strukturalnej). Nie trzeba dodawać, że oba mają ogromne znaczenie dla Polski jako państwa właśnie w wymienionych dziedzinach względem UE słabszego, a wręcz zacofanego.

KOORDYNUJĄCY tę współpracę Urząd Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE) przewiduje, że do roku 2003 w ramach samego tylko programu PHARE napłynie blisko 400 mln euro rocznie na działania regionalne. Później środki na ten cel mogą być o wiele większe, bowiem w UE obowiązuje zasada: wspiera się te regiony, które nie osiągnęły poziomu rozwoju stanowiącego przynajmniej 75 proc. przeciętnej w Unii.

ZA TYMI wyliczeniami, które i w Polsce są już starannie prowadzone, kryje się jednak zasadnicze „ale”. Unia przyznaje większe środki tym regionom i obszarom, które już do niej należą. Pomoc przedakcesyjna jest w istocie rzeczy nieporównywalna ze strumieniem pieniędzy, po jakie moglibyśmy sięgnąć w przypadku członkostwa.

PŁYNIE STĄD jeden wniosek, szczególnie ważny w świetle najświeższych informacji o dyskusyjnym terminie naszej akcesji — najbardziej korzystne dla Polski jest oczywiście jak najszybsze przystąpienie do UE. Ewentualne wyprzedzenie nas przez innych kandydatów spowoduje, iż to oni sięgną po istniejące unijne środki przed nami. To jedno realne zagrożenie. Są jednak i następne. Kraj źle do członkostwa przygotowany będzie przyznawane środki trwonił i w istocie przegrywał wewnątrzunijną konkurencję. Chodzi przy tym nie tylko o przygotowanie władz centralnych, jako że integracyjny egzamin będą zdawać także samorządy (to im bezpośrednio mogą być przyznawane środki z ISPA) oraz podmioty bezpośrednio zainteresowane (SAPARD). A sam program SAPARD to około 170 mln euro rocznie.

POLSKA staje przed ogromnym wyzwaniem i egzaminem. Konkurencja jest duża, bowiem inni kandydaci liczą na te same środki, co my. Zwłoka, spowolnienie, brak przygotowania, przeoczenia i zaniedbania — oto zjawiska, których w najbliższym okresie najbardziej powinniśmy unikać. Przed nami ogromna praca domowa, której nikt inny za nas nie wykona.

Bogdan Góralczyk jest pracownikiem naukowym Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego