W XXIX debacie "Strategie rynkowe TFI" zorganizowanej przez PAP Biznes udział wzięli przedstawiciele TFI PZU, Pekao TFI, Eques Investment TFI i Skarbiec TFI.
Według Piotra Dmuchowskiego, wiceprezesa TFI PZU, przełom I i II kw. może natchnąć rynki optymizmem.
"Z punktu widzenia zarówno behawioralnego, jak i z poziomu trendu, to wiosna może się wydawać momentem przełomowym. Będziemy wtedy pod koniec sezonu zimowego, więc jedna niewiadoma powinna nam odejść. (…) Po drodze może się wydarzyć wiele rzeczy, o których nie mamy pojęcia, ale teraz, w ramach tego co wiemy i czego się spodziewamy, wiosna to może być optymistyczny moment. Pytanie, jak długo on będzie trwał i czy nie będzie już uwzględniony w wycenach. Scenariusz bazowy, który będzie miał wiele punktów zwrotnych, zakłada, że korekty mogą nastąpić jeszcze na początku przyszłego roku, ale od wiosny jest szansa, że będzie bardziej optymistycznie na rynkach" - powiedział.

"Jeśli patrzymy na krótki okres, to ostatni miesiąc był relatywnie pozytywny. Wydaje się, że rynki wyceniają obecnie pozytywny scenariusz, czyli miękkie lądowanie gospodarki. W takiej sytuacji jest większe prawdopodobieństwo, że wydarzy się coś złego, niż że wydarzy się coś jeszcze bardziej optymistycznego. Wracając do zmienności, przy tych poziomach, przy których jesteśmy, prawdopodobieństwo korekty jest większe niż mniejsze. W długim terminie rynki obligacji i akcji wydają się skorelowane, nie mieliśmy dawno tak złego roku zarówno dla akcji, jak i obligacji. Wydaje się, że skoro spodziewamy się w przyszłym roku poprawy sentymentu na rynku, a recesja nie powinna nas zaskoczyć, to zarówno akcje, jak i obligacje powinny zanotować pozytywne stopy zwrotu w przyszłym roku" - dodał.
Tomasz Korab, prezes zarządu Eques Investment TFI, wskazywał, że w przyszłym roku będzie lepiej na rynku akcji, jeśli nie spełni się czarny scenariusz.
"Zakładamy, że na rynkach będzie lepiej, a potencjał jest niewyczerpany, ale nie wydaje nam się, żebyśmy byli już w miejscu, z którego zacznie się nieprzerwany marsz w górę. Powinniśmy poczekać na początek recesji, nie ma jeszcze pogorszenia sytuacji na rynku pracy, a zwykle te zjawiska towarzyszyły kształtowaniu się dołka na rynkach. Zwykle ten dołek miał miejsce kilka lub kilkanaście miesięcy po zwrocie w polityce banków centralnych, dlatego wydaje się, że jeszcze jest za wcześnie na określenie dołka i nie wszystko jest uwzględnione w wycenach. To odbicie, które widzimy w ostatnich miesiącach, my uważamy za korektę" - powiedział.
"W przypadku momentu zmiany sytuacji na rynkach, to szukalibyśmy wydarzenia kończącego tę recesję, czyli spektakularnej klapy. Każdy cykl podwyżek kończył się zwykle upadłością albo wielkiego podmiotu prywatnego, albo bankructwem jakiegoś państwa. Wszyscy inwestorzy typują, jakie wydarzenie będzie taką klapą" - dodał.
Radosław Cholewiński, członek zarządu Skarbca TFI, powiedział, że można spodziewać się poprawy na rynku akcji, ale pytaniem otwartym pozostaje, z jakiego poziomu to będzie poprawa.
"Dopóki zwrot w polityce banków centralnych nie nastąpi, to musimy się liczyć z podwyższoną zmiennością. W przypadku rynków obligacji i akcji oznacza to trend boczny, z tym, że obligacje szybciej pokażą punkt zwrotny niż akcje ze względu na to, że na wyceny obligacji skarbowych nie oddziałują w takim stopniu wyniki finansowe spółek" - powiedział.
"Fale paniki mają to do siebie, że są trudne do przewidzenia. W tym roku mieliśmy trzy epizody takiej paniki rynkowej: pierwsza związana z inwazją Rosji na Ukrainę, późną wiosną związaną z podwyżkami stóp proc. na świecie, we wrześniu i październiku związaną z polityką banków centralnych. Wydaje mi się, że to jednak nie wyczerpuje tematu paniki na rynku, brakuje spektakularnego zdarzenia kwestionującego model biznesowego instytucji czy rozwoju, ale to jeszcze nie nastąpiło i to będzie ostatnia fala paniki. Patrząc na dane makro, to przed nami jest recesja, czyli niższe wyniki spółek. O ile przez cały rok wyceny spółek inkorporowały wyższe stopy proc. i uwzględniały wyższą premię za ryzyko, to konsensus na wyniki spółek w USA zakłada, że wyniki się poprawią. Jeśli to nie nastąpi, to wtedy moglibyśmy zobaczyć kolejną falę paniki, ale to jest warunkowe, to nie musi nastąpić" - dodał.
Według Karola Ciuka, dyrektora zespołu zarządzania strategiami globalnymi Pekao TFI SA, w przyszłym roku zyski spółek będą najważniejsze dla rynków akcji.
"Z perspektywy rynku akcji, to trudno oczekiwać, aby droga do wzrostu była usłana różami, jeśli gospodarka wchodzi w trudny okres. Wyższe stopy proc. także stanowią czynnik ograniczający optymizm. Wyceny spadły w tym roku, już nie są tak wygórowane, bowiem ta hossa po pandemii spowodowała, że wyceny aktywów ryzykownych były wysokie. Dla rynków akcji w przyszłym roku kluczowe będą zyski spółek, w jakim stopniu recesja wpłynie recesja na nie, bowiem na razie prognozy wskazują na symboliczny wzrost zysków firm" - powiedział.
"Fakt, że mówimy dużo o recesji, jest pozytywny dla ryzykownych aktywów, bowiem to oznacza, że w świadomości inwestorów część czynników ryzyka jest uwzględniona. Z ankiety wśród zarządzających największymi funduszami inwestycyjnymi w USA wynika, że trzy czwarte ankietowanych oczekuje recesji w ciągu następnych dwunastu miesięcy. To pokazuje, że nastroje są negatywne. Na rynkach w przyszłym roku, przy tak restrykcyjnej polityce banków centralnych, zmienność będzie wyższa. Możliwa jest faza kapitulacji, trudno powiedzieć co będzie jej katalizatorem, ale taki moment będzie dobrą okazją do akumulacji ryzykownych aktywów. (...) Oczywiście dzisiaj trudno cokolwiek przewidywać, ale kluczowe dla rynków finansowych jest to, kiedy banki zatrzymają podwyżki stóp proc. i zaczną je obniżać, żeby dać oddech rynkowi finansowemu" - dodał.
Tomasz Korab wskazywał, że sytuacja na rynkach akcji może się poprawić, bowiem wyceny są niskie.
"W USA sytuacja gosp. jest dużo lepsza, stąd wyceny na rynkach są dużo lepsze, dlatego trudno, żeby to tam wzrosty na rynkach miałyby nastąpić (…) Konsensus zysku na akcję w USA nadal jest stosunkowo wysoki, więc miałaby to być recesja bez spadku zysków, co jest czynnikiem ryzyka. Ogólnie w tym roku akcje spadały nawet po 30 proc., więc zwykle po takim roku następował lepszy rok, bo wyceny są niskie" - powiedział prezes zarządu Eques Investment TFI.
Zdaniem Piotra Dmuchowskiego w długim terminie akcje spółek paliwowych będą spadać.
"Z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju mieliśmy ciekawy moment, kiedy inwestycje w tradycyjne spółki paliwowe były najbardziej dochodowe. Wielu wieszczyło, że mamy odejście od trendu na odnawialne źródła energii, ale wydaje się, że tak nie będzie, bowiem długoterminowe rozwiązanie problemów energetycznych nie leży w paliwach kopalnych i tą świadomość mamy. Ten trend jest krótkookresowy, pytanie tylko, jak długo będzie trwał" - powiedział wiceprezes TFI PZU.
