W oddziałach PZU krajowi inwestorzy mogą kupić Święty Spokój. Nie chodzi jednak o receptę na błogi stan umysłu, lecz całkiem chwytliwy marketingowo produkt, który choć kokosów nie zagwarantuje, ma być idealnym rozwiązaniem dla osób, które szukają alternatywy dla lokaty — przekonuje Łukasz Kwiecień, wiceprezes TFI PZU. Portfel modelowy Świętego Spokoju zbudowany jest z funduszy pieniężnych i gotówkowych, które powinny przynosić zysk przewyższający oprocentowanie depozytu w banku. Towarzystwo zapowiedziało też, że niebawem pojawi się kolejna odsłona tego produktu — tym razem oparta na funduszeach akcji i wykorzystująca metodę rebalancingu (sprzedaż akcji po zwyżkach i kupno po spadkach).
— Klient nie musi się martwić o to, w co, w jakich proporcjach zainwestować i kiedy sprzedać akcje. Produkt ten sam się zarządza, a inwestor ma święty spokój — tłumaczy Łukasz Kwiecień.
Przedstawiciele TFI PZU dostrzegają potencjał europejskich rynków rozwiniętych z krajami peryferyjnymi strefy euro na czele.
— Mamy świadomość, ze hossa trwa już 5 lat i kiedyś się skończy. Na razie jesteśmy jednak pozytywnie nastawieni do akcji głównie z rozwiniętych krajów Europy, a także peryferii strefy euro. W Grecji patrzymy na szeroki rynek, a w Hiszpanii, gdzie płynność jest większa, mamy podejście selektywne — dodaje Tomasz Stadnik.
Specjalista przypomina, że ograniczanie QE3 przez Fed oraz zacieśnianie polityki pieniężnej przez bank centralny Chin wciąż będzie negatywnie wpływać na rynki wschodzące, które uzależnione są od finansowania zewnętrznego, borykają się z deficytem na rachunku obrotów bieżących (nadwyżka importu nad eksportem) i funkcjonują w środowisku niskich stóp procentowych. W tym świetle dużo lepiej prezentuje się Polska, choć tak do końca spać spokojnie nie możemy. Za plecami mamy skutki reformy OFE i kapitał spekulacyjny.
— Warto więc przygotować się na każdy scenariusz. A najlepiej w takim otoczeniu spisują się strategie absolutnej stopy zwrotu — dodaje Tomasz Stadnik.
TFI PZU rośnie w siłę
Wartość aktywów
zgromadzonych w funduszach TFI PZU przekroczyła 22 mld zł, co daje mu
pozycję lidera z prawie 12-procentowym udziałem w rynku. Wzrost był
głównie rezultatem przeniesienia pieniędzy z grupy, ale też napływem
kapitału z zewnątrz (0,8 mld zł netto). W ubiegłym roku TFI pozyskało
dziesięciu nowych dystrybutorów (na koniec 2013 r. było ich 19), a
liczba placówek, w których dostępne są fundusze TFI PZU, wzrosła prawie
dwukrotnie (z 1063 do 1823).