Okazało się jednak, że ani szef Fed Ben Bernanke, ani sekretarz skarbu Henry Paulson nie powiedzieli jak na razie nic nowego - zaapelowali po raz kolejny do Kongresu, aby jak najszybciej wyasygnować kwotę 700 mld dolarów, w celu wykupienia „toksycznych” aktywów finansowych. Uczestnicy rynku nie poznali żadnych szczegółów planu pomocy, wskutek czego w najbliższym czasie utrzyma się prawdopodobnie niepewność na rynku, a inwestorzy wciąż kierować się mogą emocjami.
Dzisiaj widoczne jest wyhamowanie wczorajszego, niezmiernie gwałtownego
osłabienia dolara (wzrost kursu EUR/USD o 4 figury). Dolar nieznacznie umacnia
się wobec euro (po raz pierwszy od 5 dni). Dzisiejszemu umocnieniu dolara
pomagała z pewnością przecena ropy naftowej. Baryłka ropy Brent w godzinach
popołudniowych wyceniana była na ok. 103 USD. Inwestorzy realizowali dzisiaj
zyski osiągnięte podczas ostatnich silnych wzrostów cen surowca (spowodowanych
obawami o skuteczność planu pomocy dla instytucji finansowych).
Obecny plan
udrożnienia amerykańskiego systemu finansowego porównać można z interwencją
skandynawskich rządów w latach 90-tych. Oba kryzysy mają podobną genezę oraz
przebieg – różnią się jedynie skalą. Pod koniec lat 80-tych trzy gospodarki:
fińska, szwedzka oraz norweska rozwijały się w imponującym tempie, a stopy
procentowe były systematycznie obniżane. Doprowadziło to do wzmożonej akcji
kredytowej, a w dalszej konsekwencji do wzrostu cen nieruchomości. Kiedy jednak
przy wysokiej inflacji banki centralne zdecydowały się na podwyżkę kosztu
pieniądza, a gospodarka zaczęła spowalniać, kredytobiorcy (a tym samym
pożyczkodawcy) znaleźli się w ciężkiej sytuacji. Stworzono specjalne fundusze
zasilające zagrożone instytucje finansowe w kapitał. Dodatkowo przejmowano i
nacjonalizowano największe banki. Udało się uspokoić sytuację na rynku
finansowym, jednak skandynawskie gospodarki nie uniknęły recesji. W latach
1991-1993 gospodarki te przeżywały poważne problemy gospodarcze: niskie tempo
wzrostu gospodarczego, słaba produkcja przemysłowa oraz wysoka stopa bezrobocia.
Problemy gospodarcze uwydatniały się nawet w późniejszych latach. Warto
pamiętać, że kryzys w USA mimo wielu podobieństw różni się znacząco od
skandynawskiego, a cała sytuacja nie musi skończyć się jak w Norwegii, Szwecji
oraz Finlandii. Póki co na rynkach nadal króluje niepewność.
Na rodzimym
rynku poznaliśmy porcję istotnych danych makroekonomicznych. W sierpniu stopa
bezrobocia wyniosła 9,3 proc. przy poprzednim odczycie 9,4 proc. Wartość ta była
zgodna z oczekiwaniami rynkowymi. Mocno rozczarowała natomiast dynamika
sprzedaży detalicznej, która w sierpniu wyniosła 7,7 proc., co jest wartością
znacznie słabszą od prognoz (12,4 proc.). Jest to kolejny po ubiegłotygodniowej
produkcji przemysłowej sygnał wskazujący na spowolnienie gospodarcze Polski. W
reakcji na słabsze dane złoty osłabił się, a kursy USD/PLN oraz EUR/PLN zaczęły
piąć się do góry (odpowiednio powyżej 2,2500 i do 3,3160). Później jednak złoty
odrobił nieco strat. Inwestorzy oczekują obecnie na jutrzejszy komunikat po
posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Rynek nie oczekuje zmiany wysokości kosztu
pieniądza (szczególnie po dzisiejszych danych), niemniej komunikat Rady może
wskazać kierunek polityki pieniężnej, co będzie miało wpływ na notowania
złotego.
Sporządził:
Adam Mizera
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS
Brokers S.A.