W 2014 r. przedstawiciele domów maklerskich (DM) oczekują większej zmienności kursów akcji niż w roku poprzednim. Jak się to przełoży na biznes — tu zdania są już podzielone.

— Brak stałych trendów na giełdzie jest oczywiście korzystny dla brokerów — twierdzi Jarosław Kowalczuk, prezes DM mBanku.
— W teorii, zmienność generuje obroty, a to jest korzystne dla brokerów, bo zarabiamy na prowizji od obrotu. Ale na zmiennym rynku wypracowanie udziału w obrocie i jednoczesne zapewnianie płynności to bardzo trudne zadanie — uważa Witold Stępień, prezes DM Banku Handlowego.
W 2013 r. obroty akcjami na Giełdzie Papierów Wartościowych wyniosły 220,2 mld zł. To 17,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Przynajmniej najwięksi brokerzy odetchnęli więc z ulgą.
— Grudzień to jeden z najlepszych pod względem finansowym miesięcy w historii firmy. Cały rok jest dla nas naprawdę dobry — zapewnia Jarosław Kowalczuk. — Ogólna ocena 2013 r. jest raczej dobra, ale oczekiwania były większe. Wydawało się, że obroty w 2013 r. będą jeszcze wyższe. Rynek pierwotny ożywił się zaś dopiero w czwartym kwartale — zaznaczaMariusz Sadłocha, prezes DM BZ WBK.
Obudzony potwór
Niewątpliwym triumfatorem ubiegłego roku w branży brokerskiej jest jednak DM PKO BP. Jeszcze w 2011 r. był to rynkowy średniak. Z początkiem 2012 r. stery przejął Grzegorz Zawada, ściągnięty tam niespełna rok wcześniej w celu postawienia na nogi działu analiz.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 2012 r. udział DM PKO BP w sesyjnych obrotach akcjami wyniósł 7,8 proc., a w końcówce roku sięgał już 8,5 proc. Wynik w całym 2013 r. jest jeszcze lepszy — wynosi 8,7 proc., co jest trzecim wynikiem wśród wszystkich brokerów. Druga połowa roku wskazuje przy tym, że DM PKO BP ma większe aspiracje. W sierpniu i listopadzie osiągał ponad 10-procentowy udział w rynku, ustępując tylko DM Banku Handlowego. W październiku i grudniu też był drugi, choć z udziałem w rynku poniżej 10 proc.
— Wydaje się, że biznes instytucjonalny ustabilizował się na dobrym poziomie. Pomogło nam też ożywienie wśród inwestorów detalicznych. W lutym 2012 r. zmieniliśmy system internetowy. Wcześniejszy był bardzo słabym rozwiązaniem, co powodowało, że wśród inwestorów indywidualnych nie byliśmy postrzegani jako nowoczesne biuro. Ten wizerunek konsekwentnie zmieniamy. W 2014 r. chcielibyśmy pozostać w czołówce, ale na pewno nie będziemy walczyć o sam udział w rynku. Chciałbym, żebyśmy utrzymali obecny poziom dochodowości i nadal byli wysoko oceniani zarówno przez inwestorów instytucjonalnych, jak i indywidualnych — mówi Grzegorz Zawada. Najlepsze miesiące DM PKO BP zbiegały się z najlepszymi miesiącami DM Banku Handlowego. W październiku i listopadzie jego udział w sesyjnych obrotach akcjami przekraczał 14 proc. W całym 2013 r. wyniósł 12,7 proc. Pozwoliło to brokerowi utrzymać pozycję lidera i zwiększyć udział w rynku.
— Przekroczenie 13-procentowego udziału w rynku w roku 2014 byłoby ogromnym sukcesem. Wprawdzie w 2003 r. mieliśmy udział na poziomie 18 proc. w obrotach, ale wtedy struktura rynku była zdecydowanie inna. Dodatkowo brokerzy zagraniczni nie mogli być wtedy członkami giełdy i handlowali za pośrednictwem lokalnych domów maklerskich, a my mieliśmy tego lwią część — podkreśla Witold Stępień.
Niewątpliwie to wśród brokerów zagranicznych doszło w 2013 r. do największych przetasowań. W większości grają oni jednak nawet nie w drugiej, ale w trzeciej lidze i niska baza powoduje, że łatwo tracą i zyskują udziały w rynku. W czołówce jest tylko Credit Suisse. Jego udział w sesyjnych obrotach akcjami spadł z 10,5 proc. w 2012 r. do 8,5 proc. w 2013 r.
Koncentracja na kontraktach
Aż o 56,7 proc. wzrósł sesyjny handel papierami dłużnymi. Wartość obrotów obligacjami to jednak 0,7 proc. obrotów akcjami, więc związane z tym rynkiem przetasowania wśród brokerów nie mają większego znaczenia. Ciekawie natomiast wygląda sytuacja na rynku pochodnych. Dane za poszczególne lata są nieporównywalne, bo giełda zmieniła jednostki transakcyjne kontraktów walutowych i wprowadziła nowe mnożniki do indeksowych, a handel kontraktami liczony jest w sztukach.
Trudno oszacować, jaki ma to wpływ na udział poszczególnych domów maklerskich w obrotach, ale na rynku futures nastąpiła istotna koncentracja. DM BOŚ, zdetronizowany w 2012 r. przez DM mBanku, powrócił na pozycję lidera, którą zajmował wcześniej przez 9 lat z rzędu. Obaj brokerzy razem wzięci zwiększyli udział w rynku z 30,4 do 38 proc.
— Mamy ponad 25 proc. udziału w transakcjach klientów instytucjonalnych na rynku kontraktów terminowych opartych na WIG20. Niezmiennie bardzo duży udział w obrotach na rynku praw pochodnych mają inwestorzy indywidualni, z czego korzystają te biura maklerskie, które są przygotowane do obsługi najbardziej wymagających z nich, w tym klientów o profilu spekulacyjnym. My i DM BOŚ kierujemy swoją ofertę do podobnej grupy. Jest bardzo prawdopodobne, że te dwa biura mogą być odpowiedzialne za 40-50 proc. obrotów na kontraktach — komentuje Jarosław Kowalczuk.