To była prasowa nowalijka

ANDRZEJ NIERYCHŁO
opublikowano: 12-01-2012, 00:00

Gdy „PB” ukazywał się na rynku, był czymś nowym, odkrywczym i świeżym. Po pierwsze — jego formuła B2B była w polskich mediach prawie nieznana. Gazeta była jak gdyby zamknięta, środowiskowa, krąg jej informatorów był zarazem kręgiem odbiorców — z czego wynikało, że dziennikarze piszą dla ludzi wiedzących w zasadzie… więcej, co wymagało ogromnej staranności, pracy i rzetelności. „PB” informował też, co dzieje się wewnątrz firm, tymczasem media wówczas traktowały gospodarkę jako całość, w ujęciu makro, gdy „PB” działał na poziomie mikro. Po drugie — nowatorski był sposób kolportażu gazety, sprowadzający się do jej rozpowszechniania niemal wyłącznie w systemie zamkniętym, w prenumeracie. W polskich warunkach trochę to nas odcięło od peryferii, ale w centrach, gdzie jest najwięcej firm, banków i urzędów — to sprawdzony system.

ANDRZEJ NIERYCHŁO

redaktor naczelny 1997-2000

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANDRZEJ NIERYCHŁO

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy