Sytuacja w polskiej branży budowlanej nadal nie jest najlepsza, ale jej stan wyraźnie się poprawia. Recesję panującą w tym sektorze od dwóch, trzech lat spowodowało spowolnienie gospodarcze. Powodami, które hamowały nowe inwestycje, były zmiany przepisów prawa budowlanego i brak planów zagospodarowania przestrzennego w niektórych regionach. Inną barierą stało się podwyższenie podatku VAT po wejściu Polski do Unii Europejskiej.
Jednak ostatnio ogólna koniunktura w budownictwie się poprawia. Coraz więcej przedsiębiorstw z branży pozytywnie ocenia rynek i możliwości rozwoju przy rosnących cenach realizacji robót oraz wzroście zamówień. Prognozuje się, że rynek budowlany w najbliższych latach będzie się wspinał w tempie 8-10 procent rocznie, a po roku 2010 nieco wolniej — do 4 proc. Dwukrotnego lub nawet trzykrotnego wzrostu oczekiwać można jedynie w sektorze budownictwa mieszkaniowego. Z rynku płyną pozytywne sygnały. Na początku marca Główny Urząd Statystyczny podał, że w czwartym kwartale 2005 r. wzrost inwestycji wyniósł 9,8 proc. wobec 5,7 proc. w trzecim i 8,5 proc. w czwartym kwartale 2004 r.
Pozytywne zmiany w budownictwie widać już wyraźnie na Giełdzie Papierów Wartościowych. W 2005 r. indeks WIG-Budownictwo rósł najszybciej, bo o ponad 60 proc. To po części wynik dyskontowania przez inwestorów przyszłych wyników spółek. Tenden- cja wzrostowa branży budowlanej powinna się utrzymać na giełdzie w kolejnych kwartałach, choć już prawdopodobnie nie w takiej skali (wzrost zależy znacznie od zwyżki innych indeksów).
Istotne znaczenie dla rynku mają fundusze unijne (w dużym stopniu przeznaczane są na inwestycje budowlane). To korzystnie wpływa na popyt na rynku budowlanym, bo dzięki środkom z Unii Europejskiej przedsiębiorstwa i instytucje publiczne będą chętniej decydowały się na inwestycje infrastrukturalne.