To już jest trzecie liczenie euro

Roman Przasnyski
opublikowano: 07-05-2010, 00:00

W swej zaledwie jedenastoletniej historii, wspólna waluta po raz trzeci przeżywa ciężkie chwile. Być może ta próba będzie dla niej najtrudniejsza. Na razie zalicza ciężki nokaut. Poprzednie były jeszcze cięższe.

Jeśli za formalną datę wejścia euro do światowego rynku walutowego przyjmiemy 1 stycznia 1999 r., to datą operacyjną jest 4 stycznia 1999 r. Wówczas kurs świeżo upieczonej wspólnej waluty wyliczono na 1,1825 dolara. Zaczęło się nieźle, ale już 4 maja 2000 r. zatrzymał się on przy 0,8844 dolara (na zamknięciu 0,8907 dolara). W pierwszych piętnaście miesięcy nowa wspólna waluta straciła wobec dolara 29 centów (czyli niemal 25 proc.), po raz pierwszy lądując na deskach. Później przez osiem lat pieczołowicie pracowała nad odbudowaniem pozycji.

Drugi nokaut nastąpił kilkanaście tygodni przed apogeum kryzysu finansowego (15 lipca 2008 r.). Kurs euro spadł niezasłużenie z 1,6038 dolara do 1,233 dolara 28 października 2008 r. (o 37 centów, a więc o 23 proc.). Obecny spadek, z 1,511 do 1,279 dolara za euro jest więc na razie najbardziej łagodny. Wynosi bowiem 23 centy, czyli nieco ponad 15 proc. Nawet spadek do minimum z jesieni 2008 r. pogłębiłby skalę zniżki jedynie do 28 centów, czyli do 18 proc. Dojście do kursu wymiany euro i dolara w proporcji jeden do jednego, oznaczałoby spadek od poprzedniego szczytu 1,511 dolara, o niecałe 34 proc. Byłby to więc nokaut najcięższy z dotychczasowych, ale uzasadniony powagą obecnej sytuacji państw strefy euro. Obserwując rozwój sytuacji w ostatnich dniach nie sposób wykluczyć tego scenariusza. O powadze problemu może świadczyć także wolta w wykonaniu kanclerz Niemiec, Angeli Merkel. Od wielu tygodni odgrywała rolę "żelaznej damy" lub, jak kto woli, "frau nein", w kwestii pomocy dla Grecji. W środę przed niemieckim Bundestagiem stwierdziła bez ogródek, że "Europa stoi na rozdrożu".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy