Spłata długu, wniosek o upadłość, uznanie wyroku trybunału. Jak tę sprawę widzą cztery zaangażowane w spór strony?
W najbliższy czwartek Elektrim powinien spłacić wierzycieli — właścicieli wartych ponad 1,5 mld zł obligacji. Ta data otworzy gorącą końcówkę roku w historii warszawskiej spółki.
Długi
Zarząd Elektrimu, wspierany przez swojego największego akcjonariusza, Zygmunta Solorza, stoi na stanowisku, że pieniądze chętnie by oddał, ale nie może. Dlaczego? Bo skutecznie, np. zastawiając aktywa, obligatariusze blokują takie rozwiązanie. Strony nie potrafią porozumieć się nawet co do kwoty należnej płatności. Wierzyciele chcą od początku roku naliczać odsetki karne (dziennie 365 tys. zł). Argumentują, że dodatkowe pieniądze im się należą, bo Elektrim złamał umowę regulującą spłatę zobowiązań. Zarząd giełdowej spółki uspokaja. Od kilku tygodni informuje, że zrobi wszystko, aby oddać pieniądze. Do sądu trafił jednak wniosek (nie wiadomo przez kogo złożony) o ustalenie ważności umowy restrukturyzacyjnej, a komornik wyraźnie ograniczył prawa spółki w spłacie wierzytelności.
Upadłość
Zniecierpliwieni lub — jak mówi Zygmunt Solorz — żądni aktywów Elektrimu wierzyciele kilka miesięcy temu złożyli w sądzie wniosek o upadłość spółki.
Sąd uznał jednak, że nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy zobowiązania spółki wobec obligatariuszy są wymagalne. Taką odpowiedź miał później udzielić sąd londyński, więc cztery dni po terminie spłaty obligacji warszawski sąd po raz kolejny zajmie się wnioskiem o upadłość. Czy wyda jakąś decyzję? Czy podzieli oskarżenia wierzycieli? Strony zawsze też mogą wnieść o odroczenie postępowania.
Uznanie
Byłoby to o tyle rozsądne rozwiązanie, że dwa dni później, 21 grudnia, sąd apelacyjny ma zająć się uznaniem wyroku trybunału arbitrażowego. Zdaniem Elektrimu, uznanie będzie potwierdzało fakt, iż 48 proc. udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC) należy właśnie do niego. Podobnie myśli Deutsche Telekom (DT), choć niemiecka firma przez uznanie pewnie chce skutecznie skorzystać z opcji call i przejąć papiery po wartości znacznie niższej niż rynkowa. W tej sprawie drugi obóz tworzą Elektrim Telekomunikacja i wierzyciele Elektrimu. Pierwsza firma rości sobie prawa do pakietu, argumentując po prostu, że go kupiła, wierzyciele zaś pewnie boją się, że przeniesienie papierów PTC znacznie osłabi ich pozycję. Są oni bowiem zabezpieczeni na udziałach 49 proc. udziałów Elektrimu Telekomunikacji.