Włoski inwestor powinien wspomóc Toorę Poland. Tak uważa były już członek rady.
Wczoraj kurs Toory Poland kolejny dzień odrabiał straty, powstałe po tekście „PB”, w którym ujawniliśmy, że spółka traci płynność. Choć władze producenta felg i grzejników wciąż nie przedstawiły informacji, które uspokoiłyby rynek, kurs akcji sięgnął 6,19 zł, co oznacza 13,6-procentowy wzrost.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że nadzwyczajne walne Toory wybrało nowego prezesa. Został nim Giulio Gadaldi, dyrektor zarządzający firmy z Niska. Jednak inwestorzy nie wiedzieli o tym, bo komunikat o uchwałach podjętych na walnym będzie opublikowany dopiero dziś.
Udało nam się natomiast dotrzeć do Wojciecha Łuckiego, pracownika Agencji Rozwoju Przemysłu, który w poniedziałek zrezygnował ze stanowiska sekretarza rady Toory, jako powód podając „brak odpowiedniej komunikacji zarządu z radą nadzorczą i zewnętrznymi akcjonariuszami”.
— W tak trudnej sytuacji spółki zarząd powinien na bieżąco informować członków rady o podejmowanych działaniach — mówi Wojciech Łucki.
Jego zdaniem, Toora wciąż ma szanse wyjść z kryzysu.
— Do odbudowy zaufania potrzebny jest jednak nie tylko plan naprawczy, ale i gest dobrej woli największego akcjonariusza: włoskiej Toory. Mogłaby to być dopłata do kapitału czy wsparcie pożyczką — uważa Wojciech Łucki.