Na gry Totalizatora w 2008 r. Polacy wydali prawie 3,5 mld zł. Rekordowe były też zyski spółki i jej właściciela — skarbu państwa.
Są branże, których — przynajmniej na razie — nie dotyka kryzys finansowy. Jedną z nich jest hazard. Widać to nie tylko po wynikach prywatnych operatorów kasyn czy automatów, ale i Totalizatora Sportowego (TS).
— Ubiegły rok był najlepszy w historii spółki zarówno pod względem przychodów, jak i zysków — chwali się Sławomir Dudziński, prezes TS.
Państwowe eldorado
Przychody państwowego giganta sięgnęły 3,44 mld zł i były o 22,5 proc. wyższe niż rok wcześniej. Najwięcej Polacy wydali na gry liczbowe, głównie Dużego Lotka i Multi Lotka (3,24 mld zł), mniej na loterie (200 mln zł), a najmniej na uruchomione w 2007 r. na warszawskim Służewcu zakłady totalizatora konnego (8 mln zł). Wzrosły także zyski spółki. Na czysto zarobiła 257,9 mln zł, czyli o 7,5 proc. więcej niż w 2007 r.
Na dobrych wynikach TS najwięcej zyskuje jego właściciel — skarb państwa. Tylko z tytułu specjalnych dopłat na sport i kulturę, którymi objęte są gry i loterie TS, do resortów sportu i kultury wpłynęło 829,2 mln zł. Kolejne 677,5 mln zł fiskus zainkasował dzięki podatkowi od gier, a 123,2 mln zł dzięki podatkowi dochodowemu i obowiązkowemu zmniejszeniu zysku. Do tego dojdzie jeszcze dywidenda, na którą w obecnej sytuacji budżetu pójdzie zapewne około 200 mln zł. Nietrudno policzyć, że w sumie TS zasili skarb państwa ponad 1,8 mld zł.
Zachowawcze plany
Na ile budżet może liczyć w tym roku? Niewiele więcej. Zgodnie z planami TS przychody spółki mają wzrosnąć o zaledwie 4-5 proc., a zyski — spaść w podobnym stopniu.
— Takie założenia nie wynikają z możliwego wpływu kryzysu finansowego, ale z planów wewnętrznej reorganizacji spółki (m.in. konieczności zamykania nierentownych kolektur i zastępowania ich lepszymi lokalizacjami) i sporych nakładów inwestycyjnych, m.in. na modernizację toru wyścigów konnych na Służewcu — zapewnia Sławomir Dudziński
Dawid Tokarz