Telekomunikacja Polska (TP) rozpoczęła procedurę zwolnień grupowych. Mogą one objąć około 3,5 tys. pracowników TP - poinformowało w piątkowym komunikacie przesłanym PAP biuro prasowe spółki. TP poinformowała też, że rozpoczęła negocjacje ze związkami zawodowymi.
Jak wyjaśniono, Telekomunikacja Polska wysłała w piątek do wszystkich powiatowych urzędów pracy i związków zawodowych zawiadomienia o rozpoczęciu procedury zwolnień grupowych, a także zaproponowała treść projektu porozumienia w tej sprawie. Negocjacje będą odbywać się tak często, jak będą tego oczekiwać związki zawodowe - napisano w komunikacie.
TP planuje przeprowadzić zwolnienia grupowe przede wszystkim w oparciu o dobrowolne odejścia pracowników. Jak zapewnia spółka, ysokość dodatkowych wypłat dla osób zgłaszających dobrowolne odejście, poza tymi przewidzianymi w ponadzakładowym układzie zbiorowym pracy, będzie jednym z tematów negocjacji ze związkamizawodowymi.
Rozpoczęcie procedury zwolnień nie oznacza jednak, że w piątek pracownicy TP otrzymali wypowiedzenia. Zgodnie z Kodeksem pracy, najpierw odbędą się negocjacje ze związkami zawodowymi; ostatecznie może dojść do strajku. Cała procedura może więc potrwać nawet kilka miesięcy.
"Data najpóźniej dokonanego doręczenia zawiadomienia zakładowej organizacji związkowej rozpoczyna bieg 20-dniowego terminu prowadzenia negocjacji zwolnień grupowych. W tym okresie rozmowy będą się odbywać tak często, jak będą tego oczekiwać związki zawodowe" - wyjaśniono w komunikacie.
Jak informuje TP, firma zaczęła także dostarczać zawiadomienia o rozpoczęciu procedury zwolnień grupowych 20 zakładowym organizacjom związków zawodowych działających w TP. W zawiadomieniach wskazane są przyczyny, dla których TP podjęła działania związane z optymalizacją zatrudnienia, która może objąć 3,5 tys. pracowników.
Najważniejsze z nich to spadek przychodów spółki ze sprzedaży usług, a w konsekwencji potrzeba redukcji kosztów. Wśród innych przyczyn, spółka wymienia "konieczność zmiany modelu i warunków realizacji zadań firmy w kontekście rosnących wymagań rynku związanych z atrakcyjnością cenową oferty oraz doprowadzenie doporównywalności i urynkowienia wynagrodzeń pracowników realizujących zadania o porównywalnym zakresie pracochłonności i odpowiedzialności".
Od połowy lutego w TP trwa referendum wśród pracowników firmy w sprawie strajku w obronie miejsc pracy. Jego wyniki mają być znane w przyszłym tygodniu. Wstępne częściowe wyniki referendum wskazują, że pracownicy TP opowiedzą się za strajkiem. Jak powiedział w środę PAP wiceprzewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NZSS "Solidarność" Pracowników Telekomunikacji Waldemar Stawski, wynik referendum nie przesądza o strajku, gdyż potencjalna decyzja o akcji protestacyjnej zależy od wyników rozmów z zarządem TP.
Telekomunikacja Polska poinformowała pod koniec ubiegłego roku, że planuje zwolnić 4 tys. swoich pracowników. W tym celu zawiązała w IV kwartale 2004 roku rezerwę w wysokości 130 mln zł. Pod koniec stycznia br. blisko 1 tys. pracowników TP protestowało w Warszawie przeciwko planowanym zwolnieniom w 2005 r. Związkizawodowe TP zapowiedziały wtedy, że jeśli nie dojdzie do negocjacji z pracownikami, to kolejnym etapem będzie rozpisanie referendum wśród załogi z pytaniem o wolę podjęcia ogólnopolskiego strajku.