Zdaniem Rogera T. Burltona, założyciela międzynarodowej konsultingowej grupy Process Renewal Consulting Group, polscy przedsiębiorcy mają dużą szansę dorównać swoim zachodnim kontrahentom pod względem skuteczności ich reakcji na zmiany i potrzeby europejskiego rynku, a nawet ich prześcignąć.
- „PB”: Czy zna Pan dużo polskich firm?
— Roger T. Burlton: Niestety niewiele. Kiedyś na seminariach w Londynie spotkałem kilku polskich przedsiębiorców. Co ciekawe, byli to wyłącznie przedstawiciele firm związanych z branżą telekomunikacyjną...
- Co przyniesie nam większą korzyść? Stosowanie założeń TQM czy BPM?
— Zarówno TQM, jak i BPM stawiają przed sobą podobne zadania. Jednak w TQM pewne problemy rozwiązują małe grupy pracowników. Te działania nie dotyczą strategicznych decyzji, mających wpływ na całą korporację. Natomiast BPM skupia się na wszystkich elementach organizacji przedsiębiorstwa. Optymalizuje jego działanie z punktu widzenia całości, nawet wówczas gdy strategia ta wpłynie na pogorszenie pracy jednego oddziału. Uważam więc, że oba systemy powinny być stosowane razem. Bo jeśli firma nauczy się realizować założenia TQM, będzie chciała iść dalej. To naturalna tendencja. A następny krok ku doskonaleniu to strategia BMP. Reasumując — z idei TQM wynika potrzeba nieustannej poprawy organizacji, a konieczność wprowadzania zmian na szeroką skalę wymusza zarządzanie procesami.
- Jakie są wzorcowe przykłady stosowania tych metod?
— W stosowaniu praktyk BPM i TQM prym wiodą największe przedsiębiorstwa z USA. Istnieje jednak wielka przepaść, dzieląca je od pozostałych firm amerykańskich, które są mało zdyscyplinowane i niesystematyczne. O wiele większym porządkiem organizacji charakteryzują się europejskie średnie i małe firmy, otwarte na potrzeby ciągłej restrukturyzacji.
- A Polacy?
— Sytuacja w Polsce przypomina mi kraje Ameryki Południowej — Chile i Brazylię. Stoi przed wami wielka szansa rozwoju, bo wasze firmy tworzą zupełnie nowe systemy organizacyjne. Będzie im łatwiej, bo na przykład nie wiążą ich zobowiązania z przeszłości, które trudno byłoby teraz wyeliminować, aby wdrożyć nowe pomysły.
- Jakie więc czekają nas problemy?
— Zrozumienie idei zarządzania. Uzmysłowienie sobie zasad posługiwania się nimi. Później, niszczenie sztywnych i niepotrzebnych struktur. No i oczywiście ulepszenie niejasnego prawa, które uniemożliwia realizację wielu koncepcji.
Jednak polskim firmom brakuje doświadczenia. Można zaplanować zadanie, które na wykresach wygląda bardzo prosto. Jednak tylko doświadczenie może podpowiedzieć, co zrobić w przypadku trudności. Pomaga natychmiast dostrzec pojawiający się problem i odpowiednio zareagować.
- To może potrzebna jest pomoc zagranicznych konsultantów?
— Pomoc... tak. Ale Polska nie potrzebuje wielu zagranicznych firm konsultingowych. Przede wszystkim dlatego, że firmy te, działając na obcym terenie, nie będą tak samo efektywne jak u siebie, a bardzo drogo policzą za swoje usługi. Lepiej korzystać z pomocy mniejszych, krajowych grup doradczych, które pomogą firmom usamodzielnić się w TQM i zarządzaniu procesami.
- Mówił Pan, że Polska jest podobna do Brazylii...
— Tak. Dostrzegam wiele podobieństw. Dwa lata temu prowadziłem w Brazylii i Chile serie seminariów. Uczestnicy spotkań słuchali z zaciekawieniem wykładów, ale nie byli zbyt aktywni. Wróciłem tam w tym roku. Ci sami ludzie w tym czasie nauczyli się wdrażać zarządzanie procesami i teraz odpowiadają za olbrzymie sfery biznesu. I tu tkwi podobieństwo — część polskich firm zachowuje się obecnie dokładnie tak samo. Nie zadają już pytań — co to jest zarządzanie procesami i TQM. Mówią — pokaż, jak to robić, pomóż robić to lepiej.
Polska w porównaniu z innymi, podobnymi krajami jest bardziej otwarta na pomysły i traktuje je bardziej poważnie.