Przepisy Fałszowanie tachografów to codzienność w przewozach drogowych
Choć Inspekcja Transportu Drogowego karze nieuczciwe firmy mandatami, wciąż nie brakuje takich, którym się spieszy za bardzo.
Przemęczeni kierowcy, zły stan techniczny pojazdów, łamanie przepisów kodeksu drogowego — to na polskich drogach codzienność. Ale w każdej dyscyplinie są rekordziści. Nawet w tak niechlubnej jak łamanie prawa.
Grzebanie w tachografie
Jak twierdzi Alvin Gajadhur z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, najczęstszym wykroczeniem kierowców jest nieprzestrzeganie przepisów dotyczących czasu pracy.
Przykładów nie trzeba długo szukać, dwa świeże przypadki pochodzą z lipca. W miejscowości Świdry, na drodze krajowej nr 61, podlascy inspektorzy zatrzymali lawetę należącą do litewskiego przewoźnika. Okazało się, że w ostatniej dobie kierowca odpoczywał tylko półtorej godziny. Prowadził samochód 12 godzin bez przerwy.
Drugi kierowca został skontrolowany w Lądku. Pojazd należał do holenderskiego przewoźnika, a kierował nim obywatel Niemiec. Inspektorzy stwierdzili, że przez 17 dni kierowca dziesięciokrotnie przekroczył czas prowadzenia pojazdu bez wymaganej przerwy, sześciokrotnie skrócił czas odpoczynku dziennego, czterokrotnie przekroczył maksymalny dzienny okres prowadzenia pojazdu, skrócił tygodniowy czas odpoczynku prawie o 27 godzin i przekroczył dwutygodniowy okres prowadzenia pojazdu o ponad 10 godzin.
— Kierowcy, którzy prowadzą samochody bez odpoczynku, powodują bardzo duże zagrożenie. Przemęczenie jest tak samo niebezpieczne, jak picie alkoholu — tłumaczy Alvin Gajadhur.
Na porządku dziennym jest też „poprawianie” tachografów przez kierowców albo przewoźników. Mimo że kary za wyłączanie urządzenia albo podłączanie do niego innych sprzętów fałszujących zapis mogą wynosić nawet kilkanaście tysięcy złotych, wciąż nie brakuje „majsterkowiczów”.
Przewiezieni na szaro
Zmorą inspektorów są przewoźnicy działający w szarej strefie. Lista ich wykroczeń jest długa: przewożenie zbyt dużej liczby pasażerów, zły stan techniczny pojazdów, nieprzestrzeganie rozkładów jazdy. Ponadto, oczywiście przekraczanie dozwolonej prędkości.
— Busy przewożące pasażerów często osiągają prędkość nawet 150 km/h, dwukrotnie przekraczając dozwolony limit. Są nieuczciwą konkurencją dla przestrzegających przepisów przewoźników. Wyobraźmy sobie taką sytuację — według rozkładu za dziesięć minut na przystanek powinien przyjechać autobus. Jednak przed nim pojawia się bus. Zgarnia czekających pasażerów i odjeżdża. Przez to autobus jedzie pusty — wyjaśnia Alvin Gajadhur.
Zdarza się, że przewoźnik, który już został ukarany grzywną, nie zaprzestaje zakazanych praktyk. Pod koniec lipca skontrolowano autokar, który wracał z turystami z Włoch. Pojazd był w bardzo złym stanie technicznym, a kierowcy prowadzili drugi dzień bez odpoczynku. Do poprawy bezpieczeństwa przewoźnika nie skłoniło nawet to, że rok wcześniej ukarano go grzywną 30 tys. zł.
Trujący ładunek
Innym, dość częstym naruszeniem przepisów jest niewłaściwe przewożenie materiałów niebezpiecznych.
Dramatycznie zakończoną kontrolę przeprowadzono 26 czerwca w Spytkowicach. Według dokumentu przewozowego, w zaplombowanym pojeździe należącym do austriackiego przedsiębiorcy, transportowano na Ukrainę artykuły elektroniczne. Jednak inspektorzy zauważyli, że z naczepy coś cieknie. Wezwano Służbę Celną, aby rozplombowała samochód. W naczepie, za warstwą monitorów znajdowały się nieoznakowane pojemniki, a z jednego z nich kapała ciecz. Okazało się, że to toksyczny kwas tioglikolowy. Kierowcę zatrzymała policja. Jeden z inspektorów trafił do szpitala z podejrzeniem zatrucia substancją chemiczną. Po kilku godzinach z podobnymi objawami przywieziono tam także kierowcę.
Uwaga na kodeks
Od „ulepszania” tachografów i niewłaściwego przewożenia materiałów niebezpiecznych dużo powszechniejsze są pospolite wykroczenia.
— Kierowcy ciężarówek często łamią przepisy kodeksu drogowego. Żeby wykrywać takie przypadki, Paweł Usidus, główny inspektor transportu drogowego, podjął starania o wyposażenie każdego z wojewódzkich inspektoratów w wideorejestratory montowane w nieoznakowanych pojazdach. Na razie takie urządzenia mają trzy województwa: śląskie, zachodniopomorskie i świętokrzyskie. Reszta powinna je otrzymać już niedługo. Na pewno wykroczeń jest mniej niż kilka lat temu. Kontrole sprawiają, że przewoźnicy zaczęli bardziej dbać o bezpieczeństwo. Jest jednak jeszcze dużo do zrobienia — podsumowuje Alvin Gajadhur.