Czytasz dzięki

Transport przestawi zwrotnicę

Kolejarze i spedytorzy spodziewają się, że po epidemii rozwinie się szynowy transport towarów. Tirów jednak nie wyeliminuje.

Rozprzestrzenianie się koronawirusa skutkuje ograniczeniem migracji ludności i w konsekwencji przewozów publicznych. Inaczej sytuacja wygląda w transporcie towarowym.

— Wyzwaniem jest brak kierowców. Zdarzają się sytuacje, gdy odmawiają wyjazdu w niektóre części Europy. W efekcie borykamy się z mniejszą dostępnością aut i rosnącymi kosztami — mówi Piotr Chmielewski, corporate development director w Rohlig Suus Logistics.

Podkreśla, że w sytuacjach kryzysowych zdecydowanie rośnie popularność transportu intermodalnego. Zaznacza jednak, że istotną barierą rozwoju przewozów kontenerowych jest infrastruktura.

— Wiele linii kolejowych wymaga inwestycji. Wysoki wolumen przewożonych towarów oraz czas tranzytu sprawiają, że trudno dziś wyobrazić sobie rezygnację z transportu drogowego. Zwłaszcza w czasach, gdy dla wielu firm to właśnie koszt jest decydującym czynnikiem — dodaje Piotr Chmielewski.

Pociągiem przez Europę

O rezygnacji z transportu drogowego nie ma mowy, ale kolejarze i spedytorzy spodziewają się, że epidemia przyspieszy rozwój przewozów intermodalnych w Europie.

— Jestem przekonany, że problemy na europejskich drogach przełożą się na wzrost zainteresowania rozwiązaniami intermodalnymi. Dotyczy to zwłaszcza dłuższych tras — na przykład z Wysp Brytyjskich czy Półwyspu Iberyjskiego — twierdzi Kajetan Jagłowski, dyrektor spedycji morskiej i lotniczej w Pekaesie.

Uważa też, że rozwiązania automatyczne czy autonomiczne w transporcie będą wprowadzane szybciej i z większą odwagą. Spodziewa się tego także Piotr Chmielewski, choć zaznacza, że na wdrożenie zmian trzeba czasu. — Pandemia koronawirusa może wpłynąć na przyspieszenieprocesu automatyzacji przeładunków w terminalach. Taka zmiana nie nastąpi jednak od razu, gdyż wymaga olbrzymich inwestycji.

Ze względu na duże zróżnicowanie transportowanych towarów — AGD, materiały budowlane, meble czy żywność — wdrożenie automatyzacji nastąpić może za kilka lat. Do tego czasu wciąż największą rolę będą odgrywać ludzie, zwłaszcza pracownicy magazynowi. I to o rozwój ich kompetencji firmy logistyczne powinny zadbać w pierwszej kolejności — twierdzi Piotr Chmielewski.

Zyskać na znaczeniu może też praca maszynistów, zwłaszcza prowadzących pociągi międzynarodowe.

— Jeden pociąg kontenerowy może zastąpić nawet 40 tirów. Obsługiwany jednoosobowo, lokomotywą wielosystemową, taką jak np. Vectron, może pokonywać granice bez zatrzymania — twierdzi Krzysztof Celiński, kierujący Siemens Mobility.

Podkreśla, że personel obsługujący pociągi nie korzysta z publicznych miejsc obsługi podróżnych, w których kierowcy samochodów ciężarowych muszą zatrzymywać się po paliwo lub dla wypełnienia ustawowych przerw w prowadzeniu pojazdów. Dzięki temu międzynarodowy kolejowy transport towarowy jest bardziej bezpieczny w razie wystąpienia epidemii.

Nowe siatki

Czesław Warsewicz, prezes PKP Cargo, twierdzi natomiast, że zamknięcie zakładów motoryzacyjnych spowodowało paraliż jedynie w segmencie przewozów automotive. Jednak z powodu epidemii spółka nie notuje planowanego wzrostu transportu towarów.

— Fabryki w Chinach już wznawiają produkcję, więc mamy sygnały z Małaszewicz, że sytuacja w przewozach po Jedwabnym Szlaku wraca do normy. Spodziewamy się również, że po wygaśnięciu pandemii w Europie przewozy intermodalne także zyskają na znaczeniu — mówi Czesław Warsewicz.

Informuje, że w grupie pracują zespoły, które mają określić nowe siatki połączeń na najbliższe tygodnie czy miesiące, uwzględniające m.in. rozwój intermodalu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane