Trochę spokoju i frank znów będzie po 3,2

Paweł Borys, dyrektor zarządzający ds. strategii i inwestycji w PKO BP
opublikowano: 2011-08-09 00:00

W ciągu ostatnich 10 lat na rynku polskim, podobnie jak w kilku innych krajach naszego regionu, powstał nowy fenomen — znakomita większość kredytów hipotecznych była zaciągana w walutach zagranicznych, w tym przede wszystkim we franku szwajcarskim. Kierując się przede wszystkim niższą bieżącą ratą kredytu we franku, wynikającą z niskich stóp procentowych w Szwajcarii, większość kredytobiorców zdecydowała się podjąć ryzyko zmian kursów walutowych. Co więcej, do 2008 roku właściciele takich kredytów korzystali z umacniania się złotego i wydawało się, że ryzyko walutowe jest pod kon- trolą.

Trwający od trzech lat kryzys na rynkach finansowych spowodował zmiany w tej korzystnej dla kredytobiorców sytuacji. Wzrost kursu franka wobec złotego o około 60 proc. od upadku banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku spowodował, że dla polskich kredytobiorców istotnie wzrosła bieżąca rata kredytu. Jednocześnie całkowita wartość kredytu zbliża się lub przekracza wartość nieruchomości.

Kluczowa dla siły franka jest jedna z najlepszych na świecie sytuacja fiskalna i płatnicza Szwajcarii. Deficyt budżetowy jest nieznaczny (średnio około 1 procent PKB), a co więcej tzw. deficyt pierwotny budżetu (deficyt przed kosztami obsługi długu publicznego) jest od kilkunastu lat dodatni, co umożliwia zmniejszanie długu publicznego, który powinien spaść poniżej 53 procent PKB na koniec 2011 roku. Dla porównania, w przypadku krajów strefy euro ten wskaźnik wynosi średnio ponad 85 procent, a dla USA blisko 100 procent. Co równie istotne dla wyjaśnienia umocnienia franka, bilans płatniczy Szwajcarii jest bardzo stabilny. Dodatkowo w ostatnim okresie realne (po uwzględnieniu inflacji) stopy procentowe w tym alpejskim kraju są wyższe niż w USA i Europie, co sprzyja napływowi inwestycji portfelowych i dodatkowo powoduje wzrost siły szwajcarskiej waluty. Siła franka do złotego wynika wyłącznie z czynników zewnętrznych, w tym wzrostu awersji do ryzyka i poszukiwania na świecie bezpiecznych przystani dla inwestycji, powodujące znaczące umocnienie tej waluty do euro i dolara.

Przewidywanie kursu franka wobec złotego w krótkim okresie w obliczu gwałtownych zawirowań na rynkach przypomina wróżenie z fusów. Niedawne prognozy mówiące o czarnym scenariuszu, w którym za szwajcarską walutę płaci się około 3,70 zł, już okazały się rzeczywistością, a frank testował już poziom 3,77 zł. W dłuższej perspektywie zachowanie kursu franka będzie zależało od zdolności do opanowania trwającej właśnie drugiej odsłony kryzysu finansowego. W bardzo optymistycznym scenariuszu istnieje uzasadniony fundamentalnie potencjał spadku kursu franka do złotego do 2,6-2,7. Bardziej realistycznie opanowanie sytuacji związanej z kryzysem zadłużeniowym w strefie euro i w USA powinno spowodować powrót kursu franka do około 3,20 zł.

Paweł Borys

dyrektor zarządzający ds. strategii i inwestycji w PKO BP