Trudne usuwanie kredytowej plamy

JBR
opublikowano: 2005-09-15 00:00

Przedsiębiorca walczył osiem lat, żeby informacja o tym, że miał kiedyś kłopot ze spłatą kredytu, zniknęła z BIK. Wygrał.

Biuro Informacji Kredytowej (BIK) to instytucja stworzona przez banki dla ułatwienia sprawdzania wiarygodności klientów. Są w nim informacje o tym, kto, kiedy i dlaczego zaciągnął kredyt i czy regularnie go spłacał. BIK przechowuje dane przez pięć do siedmiu lat od daty zamknięcia rachunku kredytowego w zależności od historii kredytu.

Trudny przypadek

Andrzej U. miał w pewnym momencie problem ze spłatą kredytu zaciągniętego w ówczesnym banku BPH i choć wszelkie należności uregulował w 1997 r., żaden inny bank nie chciał mu pożyczać pieniędzy: gdy zaczęło działać BIK, wciąż znajdowała się w nim informacja o tym, że kredyt w BPH należał do tzw. trudnych. Przedsiębiorca poprosił więc o pomoc głównego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO), który nakazał usunięcie danych z BIK. Bank odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) i przegrał. Wczoraj sprawa stanęła na wokandzie ostatniej instancji — Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), choć przez ten czas zmieniło się prawo bankowe i istnienie BIK uregulowano szczegółowo.

— Bank ma obowiązek udzielania informacji o kredytobiorcy innym bankom. Aby obieg informacji był łatwiejszy — utworzono BIK. BIK ma zatem takie prawa i obowiązki jak bank — argumentował adwokat Adam Jaroszyński, reprezentujący obecny Bank BPH.

Nie przekonał jednak NSA.

— Skoro wprowadzono nowy, szczegółowy przepis mówiący o okresie przechowywania danych i dający ministrowi finansów upoważnienie do określenia trybu ich przetwarzania, to znaczy, że przedtem istniała luka prawna. BIK działało bez należytego umocowania. GIODO i WSA miały rację — stwierdził sędzia Leszek Włoskiewicz.

Wolnoamerykanka

Według nowego przepisu — obowiązującego od 16 czerwca art. 105a prawa bankowego — BIK może przechowywać dane kredytobiorcy i udostępniać je bankom przez pięć lat od zamknięcia rachunku, jeśli wystąpiły trudności ze spłatą zobowiązania. Jeśli nie, dane mają zniknąć zaraz po uregulowaniu należności. Banki mają trzy lata na dostosowanie się do tego przepisu.

— Zdaniem banków, oznacza to wolnoamerykankę, a według nas — powinny stosować się do tych przepisów. To też będzie musiał rozstrzygnąć sąd — mówi Piotr Wojciechowski z GIODO.