Trzeba się narobić, by... nic nie zrobić

Potwierdziło się ostatecznie to, co podejrzewaliśmy od dawna, i co jest zresztą zgodne z logiką: ministerstwo skarbu nie chce niczego prywatyzować. No bo jakżeby inaczej. Niegdyś to ministerstwo nazywało się przekształceń własnościowych. Też nie była to nazwa jednoznaczna, ale, w domyśle, prawie wszyscy pod przekształceniami rozumieli prywatyzację. Ale, już sześć lat temu, z początkiem 1997 roku zmieniono nazwę resortu na ministerstwo skarbu. Stało się tak za sprawą naszego faworyta i ulubieńca, wicepremiera Marka Pola, który wtedy, jako specjalny pełnomocnik, reformował centrum. Chciał zapewne dobrze, a wyszło — jak zawsze.

book icon
Artykuł dostępny tylko dla naszych subskrybentów

Zyskaj wiedzę, oszczędź czas

Informacja jest na wagę złota. Piszemy tylko o biznesie Subskrypcja PB
Premium Offer
Poznaj „PB”
79 zł 7,90 zł / miesiąc
przez pierwsze 3 miesiące
Chcesz nas lepiej poznać? Wypróbuj dostęp do pb.pl przez trzy miesiące w promocyjnej cenie!
WYBIERZ
Rabat 30%
Basic Offer
„PB" NA 12 MIESIĘCY
663 zł / rok
Skorzystaj z 30% rabatu
Zapłać raz i czytaj nasze treści bez ograniczeń przez cały rok. Zaoszczędzisz 285 zł.
WYBIERZ