Banki dalej przykręcają śrubę i coraz bardziej niechętnie finansują 90 proc. wartości nieruchomości. Minimalny próg dochodowy to jeden z ważniejszych kryteriów kredytów mieszkaniowych dla wielu klientów, niejednokrotnie rozstrzygający o tym, czy w ogóle kredyt dostaną.
Jak wynika z zestawienia firmy doradczej, średnie oczekiwania banków w ciągu minionego kwartału z pozoru nie zmieniły się i w lipcu kwota ta wynosiła 4107 zł. Status quo jest jednak tylko pozorne.
— Biorąc pod uwagę, że w tym czasie obniżyła się stawka WIBOR 3M, składająca się na oprocentowanie kredytu, to banki jednak podnoszą poprzeczkę. Na dodatek systematycznie ubywa instytucji gotowych skredytować 90 proc. wartości nieruchomości. Gdyby w tej sytuacji uwzględniać do statystyk z lipca tylko banki, które wciąż oferują opisywany kredyt, okazałoby się, że średnia ich wymagań dochodowych wzrosła z 4002 zł do 4110 zł — mówi Halina Kochalska z Open Finance.
Na początku czwartego kwartału w pierwszej piątce banków z najniższymi wymaganiami dochodowymi ponownie znalazły się tylko dwa banki — Pekao i Alior.