W kolejce firm zainteresowanych przejęciem od Nafty Polskiej Naftobaz, obok koncernów europejskich, znaleźli się się trzej amerykańscy inwestorzy — Williams, El Paso oraz Kaneb Pipeline. Wszyscy staną do gry o firmę, której wartość księgowa szacowana jest na 375 mln zł (100 mln EUR).
Rośnie lista zainteresowanych wzięciem udziału w prywatyzacji Naftobaz, firmy zajmującej się magazynowaniem paliw płynnych. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, wśród kandydatów, obok niemieckich firm Oiltanking i IVG, holenderskiego Vopaka oraz polskich Chem Trans Logistic i PKN Orlen, są również Amerykanie — koncerny Williams, El Paso oraz Kaneb Pipeline.
— Największe szanse spośród tej trójki dawałbym Kanebowi. Profil działania tego koncernu najlepiej pasuje do przyjętego przez rząd założenia, że w grze o Naftobazy mogą wziąć udział firmy ściśle wyspecjalizowane w logistyce paliwowej. Za największych jego konkurentów należy uznać Oiltanking i Vopak — mówi osoba zbliżona do procesu prywatyzacji Naftobaz.
Według naszych informacji, gra rozegra się o majątek, którego wartość księgowa szacowana jest na 375 mln zł (100 mln EUR). Nie znaczy to oczywiście, że Nafta Polska za tyle sprzeda spółkę. W pierwszym etapie prywatyzacji do sprzedaży trafić ma maksymalnie 65 proc. akcji. Ponadto na zwiększenie wartości udziałów może wpłynąć np. zawarcie przez Naftobazy dobrych kontraktów. Potencjalni inwestorzy mogą z kolei wskazywać na niezadowalający, ich zdaniem, poziom restrukturyzacji firmy i konieczność finansowania modernizacji i rozwoju.
Zdaniem analityków, Naftobazy potrzebują jednak nie tylko dużych pieniędzy.
— Inwestor branżowy powinien przekazać spółce niezbędną wiedzę oraz wzmocnić jej siłę przetargową w negocjacjach z głównymi klientami. Zgodnie z obecnym rządowym programem, do gry o Naftobazy może wejść tylko inwestor działający w obszarze logistyki paliwowej. Ma to ułatwić zabezpieczenie równego dostępu do infrastruktury paliwowej wszystkim podmiotom obecnym na rynku — przypomina nasz rozmówca.
Niedawno pojawiły się również informacje, że istnieje szansa, by pod koniec lata do inwestorów wysłane zostały memoranda.
— Jednak nawet gdyby udało się ten optymistyczny wariant zrealizować, to i tak sfinalizowania całego procesu nie należy oczekiwać wcześniej niż w 2003 r. — mówi osoba zbliżona do procesu prywatyzacji.