Trzej przewoźnicy PKP mniej zapłacą za sieć

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2002-12-30 00:00

PKP zdecydowały o udzieleniu znacznych upustów w opłatach za korzystanie z sieci trzem największym przewoźnikom w grupie — Przewozom Regionalnym, Cargo i Intercity. Dla Polskich Linii Kolejowych oznacza to gorsze wyniki finansowe, ale ma poprawić sytuację pozostałych podmiotów.

NWZA spółki Polskie Linie Kolejowe (PLK), zarządzającej siecią kolejową w Polsce (jej właścicielem jest spółka matka PKP SA), zgodziło się na obniżenie planowanych w 2002 r. przychodów PLK za udostępnianie linii kolejowych od trzech największych przewoźników z grupy PKP. Mniej zapłacą PKP Przewozy Regionalne (PKP PR) — kwotę zmniejszono do 729 mln zł, PKP Intercity — do 210 mln zł, oraz PKP Cargo — do 1,6 mld zł.

— Ceny pozostają nie zmienione dla wszystkich naszych klientów, bo o ich zmianie decyduje minister infrastruktury, a nie PLK. Trzem spółkom z grupy PKP udzieliliśmy upustów handlowych — wyjaśnia Tadeusz Augustowski, prezes PLK.

Zdaniem Macieja Męclewskiego, szefa grupy PKP, decyzja walnego odciąży finanse przewoźników.

— Z powodu opóźnienia emisji obligacji PKP utworzył się totalny zator płatniczy — także między spółkami z grupy. Żeby go rozładować, przyjęliśmy, że strata PLK będzie trochę większa od zakładanej — tłumaczy Maciej Męclewski.

Nie udało nam się ustalić, jaka dokładnie jest wysokość upustów i ile spółki miały zapłacić zgodnie z pierwotnymi ustaleniami. W przypadku Przewozów Regionalnych różnica może wynosić około 300 mln zł.

— Sądzę, że zdolność ponoszenia kosztów za dostęp do sieci w PKP PR nadal nie przekracza 400 mln zł. Dlatego, mimo upustów, spółka nadal nie będzie w stanie zapłacić pełnej wartości. Spółka PLK i tak będzie musiała zrobić rezerwy na dług PKP PR — uważa Maria Wasiak, dyrektor ds. prywatyzacji PKP, która kilka miesięcy temu kierowała PKP PR.

Jej zdaniem, uchwała NWZA świadczy o zawyżonych opłatach za dostęp do torów.

— Uchwała po prostu koryguje biznesplan PLK, który i tak nie mógł zostać zrealizowany, bo przewoźnicy nie płacą albo płacą z opóźnieniem. Udział kosztów za dostęp do torów jest na tyle duży, że stawia pod znakiem zapytania rentowność tych spółek. Problemy przewoźników przenoszą się na finanse PLK. Spółki dużo płacą za towar o słabej jakości, bo stan infrastruktury pozostawia wiele do życzenia. PLK nie zależy zaś na obniżaniu stawek, bo potrzebują środków na modernizacje. Niedofinansowanie spółek przenosi się na inne spółki. W ten sposób koło się zamyka — puentuje Maria Wasiak.