Tu się zaczyna budżet

Rafał Kerger
13-12-2006, 00:00

Deszcz ze śniegiem nie odstraszył około tysiąca urzędników skarbowych, żądających nie tylko podwyżek, ale także lepszego prawa.

 

Kiedy urzędnik skarbowy lub celny może być przyjacielem przedsiębiorcy? Co najmniej w dwóch sytuacjach: kiedy siedzi obok niego na stadionie lub w hali i obydwaj kibicują Polsce oraz gdy protestują przed Ministerstwem Finansów.

Jarek lat 34 i Michał lat 35 przyjechali z Radomia. Pracują w służbie celnej. Mają po 10 lat stażu i zarabiają po blisko 2 tys. złotych netto. Trzymają transparent z napisem „Kiedy prostsze prawo skarbowe i podatkowe” z jednej strony i z drugiej: „Nikt nie lubi płacić podatków! My też”. Do tego mają gwizdki.

Takich jak oni przyjechało wczoraj do Warszawy około tysiąca. Wzięli wolne, zmarzli, zmokli, ale Zyty Gilowskiej nie było im dane wysłuchać.

Po policzku dla posłów

O co chodzi urzędnikom? O to samo, co wszystkim z budżetówki — o podwyżki.

— Chcemy zarabiać godnie i zmienić swój wizerunek. Nie nasza wina, że musimy ganiać za uczciwymi biznesmenami. To wina systemu! — krzyczy spod parasola Jarek.

W tle gra orkiestra górnicza. W ruch poszły syreny alarmowe. Jest delegacja pielęgniarek i delegaci Koksowni Przyjaźń z Dąbrowy Górniczej.

„Zyta, czy ty Boga w sercu nie masz”, „Zyto, ludzie to nie cyferki” — na placu migają kolejne transparenty.

— Oni chcą, byśmy osobiście odpowiadali za błędy. To prawo i oni są kulawi, nie my. Niech sami odpowiadają za te buble — dorzuca Michał.

— Brawo, brawo — potakuje jedna z przysłuchujących się nam pań — niech pan im powie.

No, to powiedział. Powiedzieli też przez megafon przywódcy protestu.

— Żądamy wydzielenia z resortu finansów autonomicznej administracji skarbowej i celnej. Wprowadzenia spójnego, logicznego, prostego i stabilnego prawa podatkowego. Chcemy, aby minister finansów wreszcie zaczął reagować na rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych w sprawach podatkowych. Żądamy wprowadzenia odpowiedzialności finansowej parlamentarzystów za uchwalanie błędnych, nielogicznych, niespójnych i niezrozumiałych przepisów podatkowych oraz powrotu do realizacji idei taniego państwa! — wykrzyczał Tomasz Ludwiński, przewodniczący Solidarności Skarbowców.

Swoje dorzucił także Sławomir Siwy, wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Służby Celnej.

— Domagamy się udzielenia przez rząd gwarancji zatrudnienia pracownikom służby celnej oraz podniesienia wysokości ich średniego uposażenia o 50 proc. w najbliższych pięciu latach. Przyznania funkcjonariuszom świadczeń socjalnych takich samych, jakie mają pozostałe służby mundurowe! — grzmiał przez megafon Sławomir Siwy.

Po policzku Banasia

— Gdzie jest Zyta? Gdzie jest Zyta? — skandował tłum.

— Pani premier dzisiaj z nami nie będzie. Przekażemy jej jednak nasze postulaty — uspokajał Ludwiński.

Po chwili na schodach ministerstwa w asyście ochroniarza pojawił się Marian Banaś, wiceminister finansów.

— Rozumiemy was! — krzyknął.

Cisza.

— Chcemy zmieniać aparat skarbowy nie doraźnie, lecz systemowo. A to musi potrwać rok, dwa! — ponownie zdzierał gardło wiceminister.

Koniec ciszy. Słychać przeraźliwy gwizd, zaczyna grać orkiestra.

— Powinniście być teraz na konferencji o waszej przyszłości, która się odbywa nieopodal. Tam jest miejsce na dyskusję. Nie tu — tę wypowiedź ministra usłyszeli już tylko stłoczeni wokół niego dziennikarze.

Na wymienionej przez Mariana Banasia dwudniowej konferencji „Administracja skarbowa: nowoczesna — efektywna — przyjazna” była Zyta Gilowska, bo jej patronowała. Protestujący raczej na nią nie poszli.

— Tu zaczyna się budżet! — krzyczeli poborcy podatkowi, zmarznięci i czekający na lepsze czasy. Ku pokrzepieniu zaśpiewali nawet hymn.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Tu się zaczyna budżet