Turyści zastąpili górników, a jazz - szczęk oskardów

Barbara Warpechowska
opublikowano: 2008-09-05 00:00

Zagłębie Ruhry co roku odwiedzają dziesiątki tysięcy turystów. Śląsk też już zaczyna zarabiać na starych kopalniach, hutach i browarach.

Nieczynna kopalnia Guido stała się centrum kulturalno-konferencyjnym

Zagłębie Ruhry co roku odwiedzają dziesiątki tysięcy turystów. Śląsk też już zaczyna zarabiać na starych kopalniach, hutach i browarach.

W Niemczech najcenniejsze zabytki poprzemysłowe już dawno wpisano na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Śląsk dopiero zaczął się o to starać.

Dwa lata temu Śląski Urząd Marszałkowski utworzył Szlak Zabytków Techniki. Znalazło się na nim 29 obiektów. Wśród nich są kopalnie, muzea, skanseny, osiedla robotnicze, zabytkowe browary.

Po raz pierwszy w takiej skali dostrzeżono turystyczny potencjał naszego dziedzictwa przemysłowego. To jedyny taki szlak w Polsce, podczas gdy w Europie Zachodniej podobne istnieją już od wielu lat.

Podziemna perełka

Perełką szlaku może zostać zabrzańska kopalnia Guido. To jedyna w Europie zabytkowa kopalnia, w której zjeżdża się pod ziemię do dawnych wyrobisk.

— Guido ma taki potencjał jak Wieliczka, może być najczęściej odwiedzanym miejscem turystycznym w całej południowej Polsce — przekonują w wydziale promocji regionu, turystyki i sportu Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego.

W czerwcu 2007 roku do kopalni Guido zawitali turyści. Na początek otwarto dla nich płytsze wyrobisko na poziomie 170 metrów.

— W ubiegłym roku kopalnię Guido odwiedziło 18,9 tys. osób. Niemiecka kopalnia Zollverein w Zagłębiu Ruhry miała przez cały rok około 18 tys. gości. Liczymy, że w tym roku przyjedzie do nas blisko 35 tys. osób — mówi Eugeniusz Kentnowski, dyrektor Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego Guido, wcześniej dyrektor czynnej kopalni Sośnica Makoszowy.

Ochroną konserwatorską i muzealną objęto część wyrobisk górniczych; całość podlega, jak wszystkie zakłady wydobywcze, nadzorowi Urzędu Górniczego. Żeby zjechać pod ziemię, każdy musi pobrać kask, lampę i aparat ucieczkowy. To tylko dmuchanie na zimne, ale takie są wymogi.

Później tylko chwila w ciasnej metalowej klatce, która zjeżdża w dół z prędkością dwóch metrów na sekundę, i rozpoczyna się zwiedzanie podziemnego wyrobiska.

Poziom 170 to muzealna część, w której można zobaczyć, jak pracowali górnicy w XIX wieku. Są tu wypchane konie, manekiny przebrane za górników, stare maszyny i podziemna kaplica. Atrakcją ekspozycji jest jej interaktywność — m.in. efekty świetlne i dźwiękowe, np. trzeszczenie stropów czy odgłosy pracy górników.

Atmosfera kopalni

W grudniu na poziomie 320 w tzw. Komorze Badawczej otwarto salę bankietową, która może pomieścić 120-140 osób.

— Wynajmujemy ją na przyjęcia, bankiety, konferencje. Podziemne imprezy cieszą się ogromnym powodzeniem i są dużym zastrzykiem dla naszego budżetu — przyznaje dyrektor Kentnowski.

Kopalnia przygotowuje również otwarcie — w dwóch innych dużych komorach poziomu 320 — kręgielni oraz galerii sztuki. Multimedialna galeria będzie miejscem wystaw oraz innych imprez artystycznych w ramach projektu „Poziom sztuki”, prowadzonego przez kopalnię, miasto i miejscową szkołę sztuk plastycznych.

Najciekawszą częścią poziomu 320 ma być jednak trasa turystyczna z autentyczną współczesną ścianą wydobywczą i wszystkimi potrzebnymi do urobku i odstawy węgla maszynami, m.in. z kombajnem górniczym lub strugiem oraz przenośnikami.

Do końca roku nie uda się co prawda otworzyć całej czterokilometrowej trasy, ale turyści będą mogli zobaczyć jej część, tzw. małą pętlę.

— Turyści będą mogli poczuć prawdziwy kopalniany klimat i trochę bardziej się ubrudzić. Będzie ciemno i ciasno, tak że osoby o słabych nerwach mogą się bać — zapowiada Kentnowski.

Dyrektor tłumaczy, że korytarze są zapylone, dlatego przy wyjściu zostaną zamontowane automaty do czyszczenia butów.

Wpisać na listę UNESCO

W Europie znajdziemy co najmniej kilka regionów podobnych do Śląska, które wykorzystały swój poprzemysłowy potencjał.

Takim przykładem jest projekt Magna Trust w brytyjskim mieście Rotherham. Na zdegradowanych pohutniczych obszarach powstał ogromny kompleks muzealno-rozrywkowo-komercyjny. Podobnie jak CentrO Ober-hausen, gdzie na terenach dawnej huty stali o powierzchni jednego kilometra kwadratowego powstało największe w Europie centrum handlowo-rozrywkowe. 200 sklepów i olbrzymia oferta gastronomiczna (do tego celu wykorzystano również budynki kopalni z jej górniczą scenerią) wraz z pobliskim kompleksem rekreacyjnym stanowią wielką atrakcję turystyczną i przyciągają każdego roku ponad 20 mln gości.

Oprócz Guido drugą atrakcją Zabrza jest istniejący już skansen górniczy Królowa Luiza. Miasto chce, aby oba te zabytki zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Już wiadomo, że w Zabrzu powstanie Europejski Ośrodek Kultury Technicznej i Turystyki Przemysłowej (EOKTiTP). Europejskie pieniądze — blisko 41,5 mln zł — pomogą w odnowieniu i utworzeniu spójnego programu turystycznego z najciekawszych zabrzańskich obiektów przemysłowych: Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego Guido, Skansenu Górniczego Królowa Luiza, Muzeum Górnictwa Węglowego, a także Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej. Projekt EOKTiTP został już zweryfikowany przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Dotacja ze środków Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka pokryje większość kosztów szacowanej na 69 mln zł inwestycji. Resztę dołożą władze miasta i samorządu woj. śląskiego.

W ramach projektu do końca 2011 r. zrewitalizowana zostanie druga część naziemnych obiektów skansenu Królowa Luiza oraz zaadaptowana dla turystów ciągnąca się pod miastem 14 km podziemna sztolnia, wykorzystywana kiedyś do spławiania łodzi z węglem do Chorzowa.

W Unii Europejskiej coraz większą wagę przywiązuje się do zachowania dziedzictwa przemysłowego. Śląsk powinien wykorzystać swoje kolejne „pięć minut”. Zabrzański przykład dowodzi, że już tak się pomału dzieje.