Tusk: Nie wykluczam startu w wyborach prezydenckich

PAP
opublikowano: 2008-06-22 12:50

Premier Donald Tusk powiedział w niedzielę, że nie wyklucza startu w przyszłych wyborach prezydenckich. Ocenił także prezydenturę Lecha Kaczyńskiego, który - jego zdaniem - "paraliżuje" niektóre posunięcia rządu.

"Nigdy tego nie wykluczałem" - zaznaczył w odpowiedzi na pytanie, czy będzie starał się objąć w przyszłości urząd prezydenta.

Donald Tusk podkreślił w programie "Kawa na ławę" w TVN, że o jego starcie w wyborach zdecydują środowiska, które zechcą go wesprzeć. "Zobaczymy za dwa lata" - dodał.

Poproszony o ocenę półmetka kadencji Lecha Kaczyńskiego stwierdził, że nie może być w pełni obiektywny w tej sprawie. "Byliśmy w ostrej konkurencji, szczególnie w czasie ostatnich wyborów prezydenckich" - tłumaczył.

"Dzisiaj prezydent nie ukrywa dystansu do wielu posunięć mojego rządu i nie jest wykluczone, że będziemy ponownie konkurować" - zaznaczył Tusk.

Jak przyznał, opozycja i "niekwestionowany patron tej opozycji" - prezydent Kaczyński - chcą "sparaliżować niektóre posunięcia rządu i koalicji".

Zdaniem Tuska, prezydent Kaczyński "jak żaden z jego poprzedników" mocno angażuje się "we wsparcie konkretnej partii politycznej". "Ma w ręku bardzo silny argument, jakim jest prezydenckie weto" - dodał.

"Prawdziwa próba nastąpi pod koniec roku, kiedy prezydent Lech Kaczyński będzie miał na biurku kluczowe ustawy, których zadaniem nie jest zyskiwanie popularności" - podkreślił.

Jego zdaniem, żaden rząd do tej pory nie miał tak "twardej i konsekwentnej niechęci do swoich działań". Premier wytłumaczył, że chodzi mu o ilość akcji strajkowych i "nastawienie central związkowych".

Tusk powiedział, że "nie ma co się bać" ewentualnych protestów. Trzeba być odpornym" - ocenił.

Zapytany o doniesienia prasy, że od marca do maja korzystał 13 razy z samolotu rządowego na trasie Warszawa-Gdańsk, co miało kosztować 218 tys zł., premier odpowiedział, że "zdecydowanie częściej" lata do Gdańska korzystając z samolotów rejsowych. "Nie chcę robić z tego spektaklu" - stwierdził.

"Nie używałem hasła +tanie latanie+, tylko +tanie państwo+" - dodał.

Tusk podkreślił, że z budżetu "na utrzymanie władzy" w tym roku wydawane są "mniejsze pieniądze" niż za poprzednich rządów. "Udało mi się w ciągu ośmiu miesięcy, przy wszystkich błędach i wadach, zbudować najtańszy rząd, jeśli chodzi o funkcjonowanie" - podkreślił.

Komentując swoją niedawną wizytę w Ameryce Południowej ocenił, że "plan wizyty wyglądał identycznie jak plan wizyty 6 innych głów państw europejskich". "Tylko w Polsce uznano w Polsce wyprawę do Peru za wycieczkę" - zaznaczył.

Premier powiedział także, że nie żałuje tej wizyty, tylko tego, że "nie potrafiliśmy zadbać o informację w związku z wyjazdem".

Jego zdaniem, kluczowa dla utrzymania możliwie niskich cen benzyny jest "twarda złotówka", szczególnie względem dolara. "Nie mam wpływu na ceny ropy na świecie. Nie jestem szejkiem" - dodał.

Pytany o to, czy i jak dokona rekonstrukcji rządu premier zaznaczył, że "przez osoby trzecie czy media" nie będzie informował ministrów o swojej ewentualnej negatywnej wobec nich ocenie.(PAP)