Tylko krok dzieli GPW od przejęcia giełdy energii

Agnieszka Berger
opublikowano: 10-03-2011, 00:00

Jeśli partnerów nie poróżnią pieniądze, GPW będzie inwestorem strategicznym w Towarowej Giełdzie Energii.

Akcjonariusze TGE chcą podpisać porozumienie ze spółką Ludwika Sobolewskiego

Jeśli partnerów nie poróżnią pieniądze, GPW będzie inwestorem strategicznym w Towarowej Giełdzie Energii.

Pierwsze spotkanie akcjonariuszy Towarowej Giełdy Energii (TGE) z przedstawicielami warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych (GPW), które odbyło się we wtorek, dobrze wróży akwizycyjnym apetytom GPW. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, które uzyskał "Puls Biznesu", obecni na spotkaniu właściciele akcji TGE byli zgodni: są zainteresowani sprzedażą swoich udziałów w giełdzie energii spółce kierowanej przez Ludwika Sobolewskiego. Nasze źródła podają, że w spotkaniu uczestniczyła zdecydowana większość akcjonariuszy TGE —reprezentująca kapitał wystarczający dla zmiany statutu spółki, czyli ponad 80 proc. Wśród nich byli przedstawiciele spółek kontrolowanych przez skarb państwa i Elektrimu, a także część firm zagranicznych, do których należą mniejsze pakiety akcji TGE.

Zmiana statutu to warunek sine qua non powodzenia transakcji z GPW, bo obecnie żaden z akcjonariuszy — poza skarbem państwa i Elektrimem — nie może wykonywać prawa głosu z więcej niż 10 proc. akcji, co uniemożliwia przejęcie kontroli nad TGE przez inwestora strategicznego. Zmiana oczywiście jest w planie, ale nie od razu.

— Zainteresowani wstępnie ustalili harmonogram działań. Najpierw niezależny audytor ma przygotować wycenę TGE. Potem zostanie podpisana umowa przedwstępna potwierdzająca, że strony się na nią zgadzają. Bez tego nie może być mowy o zmianie statutu. Gdy zostanie przeprowadzona, będzie można podpisać finalną umowę — twierdzi jeden z naszych rozmówców.

Wycena i wszystko jasne

Wolę zawarcia porozumienia między akcjonariuszami TGE a GPW potwierdza też inny nasz rozmówca, który uczestniczył we wtorkowym spotkaniu.

— Stwierdzenie, że wszystko jest uzgodnione, byłoby zdecydowanie zbyt daleko idące. Pozostaje przecież choćby podstawowa kwestia ceny, ale rzeczywiście, uczestnicy spotkania, które było pierwsze w tej sprawie, potwierdzili wolę prowadzenia rozmów. Padła też propozycja zawarcia porozumienia, choć szczegóły dotyczące tego, co miałoby zawierać, nie zostały jeszcze ustalone. W planie jest następne spotkanie, które odbędzie się w najbliższych tygodniach — mówi nasz rozmówca.

Wszystko wskazuje na to, że GPW ma duże szanse zrealizować plan przejęcia TGE. Jednak warunek to porozumienie w sprawie ceny, które wcale nie musi być takie proste. Obecnie, dzięki obowiązującym od jesieni ubiegłego roku nowym regulacjom prawnym, TGE z instytucji funkcjonującej poza głównym nurtem obrotu energią przerodziła się w krajowe centrum handlu tym towarem. A to, zdaniem zarządu spółki, bardzo istotnie przełożyło się na jej wartość szacowaną obecnie na około 300 mln zł. Audytor będzie jednak z pewnością wyceniał spółkę nie tylko na podstawie jej obecnej pozycji rynkowej, ale też możliwych scenariuszy na przyszłość. A tu bardzo wiele może zależeć od rozstrzygnięć prawnych i decyzji urzędników.

Prawna nierównowaga

Na rozpatrzenie przez Sejm czeka — już od czerwca ubiegłego roku — tzw. nowelizacja przecinkowa prawa energetycznego. Jeśli zostanie wprowadzona, na znaczeniu może zyskać Platforma Obrotu Energią Elektryczną (POEE) założona przez jedną ze spółek Polskiej Grupy Energetycznej, a od połowy grudnia ubiegłego roku prowadzona już pod szyldem GPW. Zmiana przepisów umożliwiłaby największym krajowym graczom energetycznym realizowanie za pośrednictwem POEE znacznej części obowiązkowego obrotu, który obecnie obsługuje TGE. Producenci energii, których dotyczyłaby ta zmiana, to w większości firmy kontrolowane przez skarb państwa. Pytanie, czy po zmianie regulacji — przy nieformalnym poparciu właściciela — nie zdecydują się na przeniesienie swoich transakcji z TGE na POEE? Taki ruch z pewnością poprawiłby pozycję negocjacyjną GPW i obniżył wartość akcji Towarowej Giełdy Energii. Mimo to, jak wynika z naszych informacji, spółka Ludwika Sobolewskiego nie próbuje grać na czas. Jest zainteresowana prowadzeniem negocjacji w obecnych realiach prawnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu