Liczby mówią same za siebie. Ponad 85 proc. Polaków obawia się poważnej choroby w bliskiej rodzinie, a ponad 80 proc. uważa, że może im wówczas zabraknąć pieniędzy na leczenie – wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Stworzona przez branżową organizację mapa ryzyka Polaków obrazuje, że siedem z dziesięciu rzeczy, których się najbardziej boimy, dotyczy życia i zdrowia.
– Tymczasem dalej ubezpieczamy głównie samochody, mimo że o siebie i bliskich martwimy się najbardziej – mówi Aleksandra Friedel, prezeska multiagencji ubezpieczeniowej Unilink i założycielka Fundacji Zacznij od Siebie.
Impulsem do powstania tej organizacji w 2025 r. była choroba ojca menedżerki. Misją fundacji jest przesunięcie akcentu z reagowania na kryzys na świadome dbanie o siebie, zanim wydarzy się coś złego.
– Po pierwsze pokazujemy, jak mieć plan A, czyli zadbać o siebie. Pytamy, czy ludzie to robią – czy dobrze śpią, uprawiają sport, jaką dietę stosują, czy się badają profilaktycznie. Po drugie interesuje nas, czy mają plan B, bo jeśli plan A realizują tylko z doskoku albo krótkoterminowo, np. w ramach postanowienia noworocznego, to zwiększają prawdopodobieństwo, że będzie im potrzebny plan B. Zresztą nawet najlepsza profilaktyka zdrowotna nie chroni nas w stu procentach przed nieprzewidzianymi sytuacjami, np. wypadkiem czy ciężką chorobą. I tu pojawia się plan B – mówi menedżerka.
Polisa zamiast zrzutki
Aleksandra Friedel długo żyła w przeświadczeniu, że zgromadziła wystarczająco dużo pieniędzy na ewentualne leczenie. Doradca ubezpieczeniowy uświadomił jej jednak, że wcale tak nie jest.
– Miałam poduszkę finansową, ale upłynnienie inwestycji takich jak akcje czy nieruchomości zawsze trochę trwa. A przecież w nagłych wypadkach czas jest bardzo cenny. W dochodzeniu do zdrowia są potrzebne trzy waluty: wiedza, czas, pieniądze – i to dają te ubezpieczenia – mówi założycielka fundacji.
Kiedy ze świata finansów przeszła do ogólnego zarządzania firmą, otworzyły jej się oczy i stwierdziła, że branży ubezpieczeniowej tylko się wydaje, że dociera do Polaków i mówi zrozumiałym językiem.
– Tak naprawdę często rozmawiamy o produktach, nie o potrzebach. Od trzech lat próbuję zmieniać tę narrację. Zatrzymujemy ludzi i pytamy, czy mają plan B – mówi szefowa fundacji.
Przytacza słowa znajomego lekarza, który stwierdził, że ubezpieczenia nie są na wypadek śmierci, ale przeżycia – jeśli przeżyjemy wypadek, często tracimy majątek życia na leczenie. Terapia, wózek, rehabilitacja, dostosowanie domu dla osoby niepełnosprawnej to setki tysięcy, a czasem nawet miliony złotych.
– Dlatego tak ważne jest zabezpieczenie pieniędzy na ten cel, inaczej pozostanie organizowanie społecznych zrzutek, co wcale nie jest łatwe – mówi Aleksandra Friedel.
Audyt zabezpieczeń
Podkreśla, że obowiązkowe ubezpieczenie Polaków, a często też ubezpieczenie grupowe wykupione przez pracodawcę tylko… usypia czujność.
– Ludzie myślą, że mają dobre ubezpieczenie, ale z tym bywa różnie. Kwoty ubezpieczeń mogą być niewystarczające, a świadczenia niedostosowane do potrzeb, nieweryfikowane przez lata. Warto sprawdzić, co tak naprawdę mamy w umowie. Zrobić audyt ubezpieczeń i zabezpieczeń. Podjąć temat z rodziną, jak sobie poradzimy, gdy coś się wydarzy. Ogólna świadomość konieczności ubezpieczenia rośnie, co widać po coraz większej popularności ubezpieczeń podróży zagranicznych. Często jednak to tylko tydzień czy dwa. Największym wyzwaniem jest poważna choroba. Wtedy, gdy najbardziej się liczy czas, zakładamy zrzutki i liczymy na szybką mobilizację innych ludzi, zamiast uruchomić polisę – dodaje Aleksandra Friedel.
Jej zdaniem kiedyś można było tłumaczyć się kosztami, ale teraz osoby średniozamożne nie powinny znajdować wymówki. Ubezpieczenie zapewniające drugą opinię medyczną to koszt 50–70 zł rocznie, a dostęp do globalnej medycyny to 120 zł miesięcznie w przypadku dorosłej osoby. W takim wypadku suma ubezpieczenia sięga nawet 2 mln euro na leczenie zagraniczne.
– O takich możliwościach i kosztach często po prostu nie wiemy. Ba, sama o tym nie wiedziałam, kiedy kilka lat temu zachorował mój tata – mówi Aleksandra Friedel.
Polak mądry przed szkodą
W ramach działalności fundacji chciałaby docierać do firm i promować dzień „Dbam” – dodatkowy dzień wolny przeznaczony na badania profilaktyczne pracowników na zewnątrz lub w firmie.
– Badania stacjonarne można zorganizować w firmie, zapraszając pielęgniarkę, która pobierze krew. Organizacje lubią podkreślać, że najważniejszym elementem firmy jest człowiek. To prawda, ale pod warunkiem, że jest zdrowy – mówi Aleksandra Friedel.
Fundacja zamierza wejść do szkół z działalnością edukacyjną, a z towarzystwami ubezpieczeniowymi, lekarzami i influencerami promować dbanie o siebie. W planach jest też podjęcie dyskusji o ulgach podatkowych dla osób aktywnych fizycznie. Takie obowiązują np. w Danii, gdzie od podatku można odliczyć m.in. koszty kart członkowskich w klubach fitness.
– Jest moc w braniu odpowiedzialności za siebie. Polacy mają olbrzymie serca i chętnie pomagają innym. Chciałabym, żebyśmy byli Polakami mądrymi przed szkodą, a nie dopiero po niej – podsumowuje Aleksandra Friedel.

