Cocooning, dosłownie kokonizacja, to ucieczka przed światem, zaszycie się w swoich czterech ścianach, celebrowanie domatorstwa. Odnajdywanie piękna w codziennych rytuałach. Najlepiej we własnym domu albo na strzeżonym, ekskluzywnym osiedlu. To styl życia. Rodzaj filozofii w duchu slow movement (powolny ruch). Reakcja nie wszechogarniający chaos i pośpiech. Ale to tylko jedna strona medalu. Cocooning to także domena speców od marketingu. I bardzo dochodowy biznes.

Żeby uprawiać cocooning, trzeba "dopieszczać" swoje gniazdko. Tworzyć w nim specjalny klimat - wyciszenia, spokoju, błogości. Jakież tu pole do popisu dla architektów i dekoratorów wnętrz, dla producentów mebli oraz sprzętu AGD i RTV, dla galerii sztuki i sklepów z tzw. sztuką użytkową. A także dla firm fonograficznych, dystrybutorów filmów na DVD, winiarni czy wydawców książek kucharskich. Bo cocooning narzuca to, co wypada słuchać, oglądać, pić i jadać...
Ale największy problem z cocooningiem polega na czymś innym. Zamknięcie w pięknie uwitym kokonie powoduje izolację, poczucie osamotnienia, jak zauważa socjolog Tomasz Kozłowski. A z natury człowiek jest istotą społeczną.