Już w pierwszych minutach notowań w Warszawie dało się zauważyć wyczekiwanie inwestorów na popołudniowe informacje jakie miały do nas dotrzeć zza oceanu, a przede wszystkim na nastroje jakie towarzyszyć będą amerykańskiemu rynkowi przed decyzją Rezerwy Federalnej w sprawie stóp procentowych. To spotęgowało jeszcze bardziej marazm i brak wysokich obrotów jaki obserwujemy w ostatnich dniach na GPW.
Byki w pierwszych godzinach uważały jedynie, aby WIG20 nie zbliżył się zanadto do poziomu 1800 pkt. Utrzymywanie się indeksu blue chipów w okolicach 1 proc. wzrostu, nie było wynikiem zaangażowania popytu w zakup akcji, a raczej bierną postawą sprzedających, którzy sprawiali wrażenie niezainteresowanych przeceną na GPW. Praktycznie jedyną dużą spółką, wyróżniającą się pozytywnie była TP SA, która notowała w południe nawet ponad 4 proc. wzrost. Nie było to jednak podparte obrotem. Raczej jej zachowanie było konsekwencją wytypowania tej spółki, z dużą wagą w WIG20, do utrzymywania naszego najważniejszego indeksu w zielonej strefie. Na drugim biegunie znajdował się Bioton, który ponownie przeżywa fatalną passę i zbliża się do przełamania 20 gr. za walor.
Podobna mizeria panowała wśród mniejszych firm. W południe wartość akcji firm wchodzących w skład sWIG80, które zmieniły właściciela, oscylowała w okolicy zaledwie 17 mln zł. Na szerokim rynku negatywnym bohaterem był Action, który wczoraj „pochwalił” się znacznymi stratami za poprzedni kwartał. Producent i dystrybutor sprzętu komputerowego poniósł znaczne straty na przewalutowaniu zobowiązań. Osłabiająca się złotówka zbiera żniwo nie tylko wśród spółek z opcjami walutowymi, ale także obciążonymi znacznymi kredytami zabezpieczonymi w walutach obcych. Pewnym zaskoczeniem jest słaba postawa firm, które tradycyjnie zyskują zwiększeniem obrotów w sezonie przedświątecznym. Branża kosmetyczna z Kolastyną, czy cukiernicza z Mieszkiem i Jutrzenką nie wzbudza jednak wyraźnego zainteresowania kupujących akcje.
Na europejskich parkietach wyczekiwanie i zmniejszony obrót też były mottem dzisiejszego handlu. Nastrój przedświąteczny także udziela się największym rynkom, które starają się dotrwać do 25 XII w jak najlepszej kondycji, pod warunkiem, że nie wiąże się to ze znacznym zaangażowanie kapitału. Pewne ożywienie wprowadziły indeksy PMI określające koniunkturę w strefie euro - w usługach i przemyśle, które nie sygnalizowały wyraźnego pogłębienia złej koniunktury w gospodarkach. Ciekawostką była jednoznaczna groźba pod adresem banków, ze strony ministra finansów Hiszpanii, Pedro Solbesa, wspartego delikatnie przez J. C. Tricheta, że EBC może zaprzestać obniżania stóp procentowych w przypadku utrzymywania się zamrożenia rynku kredytowego i nie udzielania pożyczek.
Zgodnie z przewidywaniami ożywienie na giełdach nastąpiło w końcowej fazie handlu. Konsternację wśród popytu wprowadził na chwilę fatalny raport Goldman Sachs i nadspodziewanie złe informacje z amerykańskiego rynku nieruchomości. Jednak oczekiwania związane z FOMC i zielone otwarcie w Nowym Jorku wsparło strategów z GPW, którym udało się podnieść WIG20 o 2,63 proc. i zachować schemat z poprzednich sesji. Dzisiejszy rozwój wydarzeń dało się przewidzieć, gorzej z intencjami kupujących. Bardzo dobrze, obok banków z PKO BP na czele, oraz TP SA, wypadł również KGHM, robiący kolejny, duży krok w kierunku 35 zł. za jego akcję.
Inwestorzy mają nadzieję, że za sprawą Rezerwy Federalnej uda się dzisiaj
utrzymać dobre nastroje na Wall Street, co w połączeniu z oczekiwaniem na
decyzję OPEC, stwarza lepszą pozycję wyjściową dla popytu na jutrzejszej sesji w
Warszawie.