Udziałowcy Okocimia mogą żądać więcej

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2003-12-30 00:00

Ogłoszone wezwanie przez Carlsberga na blisko 11 proc. akcji Okocimia ma duże szanse powodzenia. Cenę oferowaną przez inwestora za walory spółki można bowiem uznać za dość atrakcyjną. Ale to wcale nie oznacza, że wezwanie zakończy się sukcesem głównego udziałowca spółki.

Duńczycy proponują inwestorom 25,5 zł za akcje Okocimia. To cena o ponad 5,3 proc. wyższa od obecnego kursu giełdowego. Jest to także znacznie atrakcyjniejsza propozycja niż ta złożona akcjonariuszom w maju 2001 roku, kiedy po raz ostatni Carlsberg ogłosił wezwanie. Wówczas za papiery brzeskiego browaru inwestor oferował 16,25 zł. To nie satysfakcjonowało Agencji Rozwoju Przemysłu, która nie odpowiedziała na wezwanie Duńczyków.

Obecna oferta inwestora branżowego Okocimia zbliżona jest do rocznego maksimum (26,60 zł), osiągniętego podczas letniej hossy. Cena wezwania imponująco wypada w porównaniu z notowaniami spółki z pierwszych miesięcy tego roku. W tym okresie akcje browaru można było kupić poniżej 14 zł. Na dodatek cena zaproponowana przez Carlsberg jest o 19 proc. wyższa od średniego kursu z ostatnich sześciu miesięcy.

Oceniając ofertę z tej perspektywy, można śmiało stwierdzić, że jest ona atrakcyjna. Podobnego zdania jest także zarząd spółki, który rekomenduje sprzedaż akcji w wezwaniu. Jednak z drugiej strony trzeba pamiętać, że w 2001 roku Carlsberg oferował inwestorom jeszcze wyższą premię i nie wszystkich akcjonariuszy to skusiło. We wcześniejszym wezwaniu Duńczycy dali inwestorom 36- -proc. premię w stosunku do średniej ceny z ostatnich sześciu miesięcy. Mniejszościowi akcjonariusze Okocimia pamiętają, że Carlsberg dąży do wycofania spółki z giełdy jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. To może spowodować, iż ich oczekiwania względem ceny za akcje spółki mogą być wyższe niż 25,5 zł za akcję.