PW Rzeczpospolita, właściciel 49 proc. udziałów w Presspublice, nie poparła w środę wniosku drugiego udziałowca, brytyjskiego funduszu Mecom (ma pozostałe 51 proc.), o przedłużenie kadencji zarządu (potrzeba do tego 80 proc. głosów). Udziałowcy z PW Rzeczpospolitej wyrazili w ten sposób swoje niezadowolenie z wyników finansowych Presspubliki. – Drugi rok z rzędu spółka zakończyła stratą, wydano też duże pieniądze na marketing, który nie przyniósł widocznych efektów – uzasadnia tę decyzję Andrzej Filipowicz, członek zarządu PW Rzeczpospolitej.
Tymczasem Truls Velgaard deklaruje, że nadal jest prezesem Presspubliki. – Decyzja o moim odwołaniu jest nieprawomocna – wyjaśnia. I ripostuje: – Stawiane mi zarzuty to opinia mniejszościowego udziałowca. W moim odczuciu firma się rozwija, także jeśli chodzi o udział w rynku reklamowym.
Kolejne zgromadzenie udziałowców Presspubliki, na którym ma być wybrany nowy prezes, zaplanowano na 24 czerwca. Najprawdopodobniej Mecom, który dysponuje wymaganą większością głosów, aby przeforsować swojego kandydata (wystarczy do tego zwykła większość), na prezesa zgłosi właśnie Trulsa Velgaarda. - Mają do tego prawo. Nikt nie zabroni panu Velgaardowi ponownie kandydować – kwituje Andrzej Filipowicz.
Nieoficjalnie mówi się, że konflikt między udziałowcami to efekt
ubiegłotygodniowego spotkania Davida Montgomery’ego, prezesa i założyciela
Mecomu, z Aleksandrem Gradem, ministrem Skarbu, które podobno zakończyło się
burzliwie (informowała o tym ”Gazeta Wyborcza”). Do spotkania doszło, bo Mecom
chce odkupić od Skarbu Państwa udziały PW Rzeczpospolitej w Presspublice, na co
Grad nie chce się zgodzić, gdyż planuje prywatyzację PW Rzeczpospolitej.
Presspublica wydaje ”Rzeczpospolitą”, ”Życie Warszawy” i ”Gazetę Giełdy
Parkiet”.