UE a samochody

Joanna Przyjemska
24-11-2003, 00:00

Od 1 października obowiązują w Unii Europejskiej nowe przepisy handlu samochodami i częściami zamiennymi, znacznie liberalizujące rynek, a utrudniające działania koncernów samochodowych.

Postanowiono, że dealerzy nie muszą już świadczyć usług związanych z naprawami gwarancyjnymi, mogą korzystać z niefabrycznych części zamiennych (tzw. podróbkowych) i w salonach wolno im sprzedawać samochody kilku marek. Do tej pory taka samowola była nie do pomyślenia.

U nas od listopada 2004

Polska po wstąpieniu do Unii będzie jednak musiała jeszcze poczekać na te zmiany, bowiem wynegocjowaliśmy w tej dziedzinie okres przejściowy i przepisy liberalizujące rynek samochodowy zaczną obowiązywać w naszym kraju dopiero od 1 listopada 2004 r.

— Teraz każdy producent samochodów może ustanowić sieć dealerską według własnych kryteriów, a UE chce po prostu położyć temu kres. W momencie wejścia w życie przepisów unijnych koncerny samochodowe będą musiały określić warunki, na jakich będzie mógł działać ich dealer i na pewno nie będzie łatwo je spełnić — mówi Witold Szenk, jeden z warszawskich dealerów Hondy.

— Obecnie te kryteria dotyczą nawet takich drobiazgów, jak marka terakoty na podłodze — stwierdza Maciej Cendrowicz, prezes firmy Almeco, będącej importerem samochodów marki Saab.

Przepis mówiący o możliwości sprzedawania kilku marek samochodów w jednym salonie większość polskich dealerów uważa za dość trudny do zrealizowania w naszych realiach.

— To byłoby niezwykle kosztowne i wymagałoby rozbudowy salonu, a dealerzy nie mają aż takich pieniędzy — stwierdza Krzysztof Szadkowski, dealer Hyundaia.

Pojawiają się jednak pierwsi chętni. Na przykład jeden z dealerów Saaba, właściciel dużego salonu, już poinformował importera, że chciałby sprzedawać u siebie jeszcze jedną markę.

— Nie mamy nic przeciwko temu, byleby tylko przestrzeń (co najmniej 150 m kwadratowych), na której będą sprzedawane samochody Saab, wyglądała tak, jak tego sobie życzy producent tej marki — stwierdza Maciej Cendrowicz.

Akurat dla marek niszowych (do takich należy Saab) to prawo jest korzystne, gdyż dzięki niemu mają szansę zawitać do salonów w niewielkich miastach, gdzie dobrze prosperuje dealer innej marki.

Części nieoryginalne

Przepis mówiący o możliwości korzystania przez warsztaty z niefabrycznych części zamiennych spotyka się z różnymi opiniami.

— Praktycznie sobie tego nie wyobrażam. Jak fabryka może odpowiadać za samochód, do którego serwisant włoży części zamienne nie pochodzące z tej fabryki. Słyszy się głosy, że będzie można tak robić tylko w okresie pogwarancyjnym — zastanawia się Witold Szenk. Nie brak jednak opinii chwalących takie rozwiązanie.

Importerzy marek niszowych są zdania, że po wstąpieniu Polski do UE spadną im koszty związane z koniecznością planowania wydatków na cło za części zamienne i cała procedura importu części będzie znacznie usprawniona.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Przyjemska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu