UE może wymusić nowe nazwy

Agnieszka Rębelska
opublikowano: 2003-10-29 00:00

Polskie przepisy, regulujące produkcję soków, nie są w pełni dostosowane do unijnych.

Największym obciążeniem dla polskich producentów soków i napojów bezalkoholowych są cła na składniki oraz opłata za cukier w produkcie przetworzonym. Istotne znaczenie ma także niejednolita interpretacja przepisów celnych, co przyczynia się do tego, iż np. towar o temperaturze 0° C w Polsce traktowany jest jako „zamrożony”, zaś w UE jako „schłodzony”. W efekcie producent z krajów UE importując koncentrat soku jabłkowego płaci niższą stawkę celną niż producent polski.

— Po wejściu Polski do Unii Europejskiej wzrośnie konkurencja, ale zwiększą się również możliwości eksportu. Znikną granice celne między Polską i krajami UE oraz tymi krajami CEFTA, które wchodzą razem z nami do Unii. Ułatwi to handel. Z drugiej strony wzrosną ceny na produkty, w których jednym ze składników jest cukier. Wszystko zatem zależy od dopłat do eksportu — wskazuje Julian Pawlak, przewodniczący rady nadzorczej Tymbarku, oceniając szanse polskich producentów.

Takie soki jak: pomarańczowy, grejpfrutowy i jabłkowy produkowane są przez wszystkie firmy, dlatego polskim producentom będzie trudno zaistnieć z nimi w UE. W znacznie lepszej sytuacji są wytwórcy soków warzywnych z udziałem marchwi. Te produkty mogłyby stać się polską specjalnością w Unii. Także nektary z porzeczki i aronii mają sznsę konkurować z produktami unijnymi.

Warto pamiętać, że produkty powinny mieć całkowicie odtwarzalną historię pochodzenia — proces kontroli produkcji musi zaczynać się już od samych plantatorów i miejsca zbioru, poprzez zakłady przetwarzające owoce, handlarzy, firmy rozlewające soki, aż po sklep. Tylko wtedy producent będzie w stanie dostarczyć dowody pochodzenia użytych surowców, co jest obecnie wymagane przez unijne władze, handlowców oraz stowarzyszenia konsumenckie.

Istotne rozbieżności występują również w nazewnictwie i definicjach — to co w Polsce jest sokiem, w Unii byłoby nektarem. W krajach UE w zależności od rodzaju owoców, nektary zawierają 25 proc., 35 proc., a nawet 50 proc. udziału naturalnego soku. „Sok” musi zawierać 100 proc. naturalnego soku, zaś w Polsce tym mianem określa się produkt, który często nie ma nawet 25 proc. Różnice mogą również występować w dodatkach stosowanych w produkcji soków i napojów bezalkoholowych.

Niestety do tego dochodzą problemy prawne — rząd i parlament nie wywiązali się ze wszystkich powinności wobec firm.