Dywersyfikację źródeł oraz większą koordynację w gospodarowaniu zasobami energetycznymi pomiędzy krajami UE, tak by szybciej sprostać ewentualnym kłopotom z dostawami, proponuje komisarz ds. energii Andris Piebalgs - wynika z roboczego dokumentu na temat przyszłości polityki energetycznej Unii, do którego dotarła we wtorek PAP.
Dokument ma być podstawą do opracowania tzw. Zielonej Księgi, jaka zostanie przedstawiona na marcowym szczycie przywódców państw unijnych.
Dokument Komisji ostrzega, że Europa coraz bardziej uzależnia się od importu energii. Obecnie 50 proc. zużywanej energii pochodzi z importu. Zdaniem Komisji, jeśli nie zostaną podjęte żadne kroki, to za 20-30 lat to uzależnienie wzrośnie do 70 proc. Rachunek, jaki UE będzie płacić za importowany gaz i ropę, wzrośnie wówczas nawet o około 100 mld euro.
To uzależnienie jest tym bardziej niebezpieczne, że importowana ropa i gaz w coraz większych ilościach będzie pochodzić z regionów "geopolitycznie niepewnych" - napisano w dokumencie.
Dlatego komisarz Piebalgs proponuje kilka rozwiązań, w tym dywersyfikację źródeł i rodzajów energii oraz lepszą współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego.
"Wszystkie kraje członkowskie stawiają czoła tym samym międzynarodowym wyzwaniom. Jest mocny powód dla rosnącej koordynacji wśród państw członkowskich w interesie bezpieczeństwa dostaw" - przekonuje Piebalgs. Proponuje w tym celu przegląd unijnego ustawodawstwa na temat zapasów i bezpieczeństwa energetycznego. Tym samym otwiera drogę do wprowadzenia w UE obowiązkowych rezerw.
Potrzebę zacieśniania współpracy w dziedzinie energii unaocznił zwłaszcza ostatni kryzys gazowy pomiędzy Rosją a Ukrainą. Piebalgs uważa, ze "w tym nowym kontekście" należałoby rozważyć "koordynację (krajowych) regulatorów i operatorów sieci przesyłowych, tak by lepiej zarządzać dostępnymi zasobami i szybciej rozwiązywać trudności".
Trudno ocenić jednak, czy taka koordynacja mogłaby iść dalej. Piebalgs nie wspomina o możliwości dzielenia się energią albo zasobami pomiędzy państwami członkowskimi w sytuacjach kryzysu. Taką europejska solidarność energetyczną w myśl zasady "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" zaproponował niedawno polski premier Kazimierz Marcinkiewicz.
W Komisji mówi się, że na taką daleko idącą współpracę wciąż nie zgadzają się niektóre państwa członkowskie jak Niemcy czy Wielka Brytania, stąd ostrożność Piebalgsa.
Zielona Księga będzie dopiero pierwszym krokiem, by współpraca w dziedzinie energii, przez lata traktowana wyłącznie jaką domena narodowa, przerodziła się prawdziwą unijna politykę energetyczną.
Sprawująca przewodnictwo w UE Austria zapowiedziała, że sprawy energii będą głównym tematem najbliższego szczytu unijnego w marcu.
Inga Czerny