Ukraińcy zapraszają do gigantycznych projektów

  • Emil Górecki
opublikowano: 02-10-2012, 00:00

Wielkie inwestycje, gigantyczne budżety, potężne ryzyko. Narodowe projekty Ukrainy czekają także na Polaków.

Paryż, Monachium, Moskwa, Rzym, a między nimi Warszawa — to trasa promocyjna ukraińskiej Agencji Inwestycji i Projektów Narodowych (AIPN). Nasi wschodni sąsiedzi szukają inwestorów i wykonawców do kilku przedsięwzięć uznawanych przez rząd jako „narodowe”.

To m.in. terminal LNG nad Morzem Czarnym, Inter Medical Eco City — centrum rehabilitacji w regionie chersońskim, Technopolis — budowa najsilniejszego w Europie Wschodniej klastra technologicznego, stworzenie silnej sieci dystrybucji i sprzedaży produktów spożywczych, program termomodernizacji bloków, system utylizacji odpadów miejskich w 10 miastach czy budowa obwodnicy Kijowa.

— Państwo odpowiada za przygotowanie tych projektów i towarzyszących im rozwiązań prawnych. Jednak każdy z nich potrzebuje prywatnego inwestora lub współinwestora. Gospodarcza współpraca Polski i Ukrainy daje jeszcze sporo możliwości — mówi Władysław Kaskiw, prezes AIPN. Podobnie uważa Dariusz Bogdan, wiceminister gospodarki. — Od jesieni 2010 r. widać stagnację w dynamice naszych inwestycji na Ukrainie i Ukraińskich w Polsce.

Trzeba szukać nowych obszarów współpracy, by tę współpracę pogłębić — mówi Dariusz Bogdan. Według danych Ministerstwa Gospodarki, wartość polskich inwestycji na Ukrainie to dziś 862 mln USD. W drugą stronę przepłynęło prawie 1,5 mld USD.

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz podczas wrześniowej wizyty Bronisława Komorowskiego w Kijowie skierował szczególnie ciepłe zaproszenie dla polskich firm, które mają doświadczenia przy budowie terminalu LNG. Władysław Kaskiw przyznaje, że coroczne negocjacje o cenach gazu z Rosji przymuszają Ukraińców do jak najszybszego uruchomienia alternatywnego źródła gazu. Upadłe PBG — generalny wykonawca terminalu LNG w Świnoujściu — wzięło udział we wczorajszej prezentacji.

— Planowany terminal nad Morzem Czarnym jest bardzo podobny do tego w Świnoujściu. PBG oraz Rafako są zainteresowane takimi projektami, a ich liczba jest naturalnie niewielka. Ukraina nie należy do krajów szczególnie egzotycznych, a Rafako ma już doświadczenia na tym rynku. Choć to rynek trudny, są polskie firmy, które realizują tam z powodzeniem kontrakty — mówi Wiesław Różacki, prezes PBG i Rafako.

Jednak większość polskich firm do współpracy się nie pali, nawet jeśli przedstawiane przez AIPN plany porażają rozmachem budżetów (Technopolis — 780 mln USD, terminal LNG — 860 mln EUR, obwodnica Kijowa 600-700 mln USD). Na prezentacji więcej było doradców i prawników niż biznesmenów.

— Ukraina to kraj wysokiego ryzyka. Korupcja, brak standardów, niewywiązywanie się ze zobowiązań, niejasne prawo i sądy, które nie kierują się sprawiedliwością — mówi menedżer spółki usługowej, który znacznie bezpieczniej czuje się w Rosji czy w centralnej Azji.

— Nie najlepszy wizerunek Ukrainy w Polsce to nadal duży problem. Jednak spośród 1,2 tys. firm z polskim kapitałem z naszej organizacji jedynie kilkanaście miało problemy — mówi Jacek Piechota, szef Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu