Producenci żywności będą mieć obowiązek podawania na opakowaniach wielu dodatkowych informacji.
Prace nad długo oczekiwanym i budzącym zarazem wiele kontrowersji projektem unijnego rozporządzenia w sprawie dostarczania konsumentom informacji na temat żywności, autorstwa Komisji Europejskiej, posunęły się wreszcie naprzód. Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego (ENVI PE) wyraziła stanowisko wobec projektu, opowiadając się za wieloma ważnymi zmianami wymogów prawnych wobec znakowania produktów spożywczych.
Transowe etykiety
Jak informuje Polska Federacja Producentów Żywności (PFPŻ), europosłowie opowiedzieli się za obowiązkowym podawaniem na większości produktów spożywczych informacji o wartości energetycznej oraz o zawartości składników odżywczych: tłuszczu, kwasów tłuszczowych nasyconych, węglowodanów, cukrów, soli, białka, błonnika oraz kwasów tłuszczowych typu trans.
Posłowie zaproponowali też, aby Komisja Europejska opracowała wiążące zasady przedstawiania informacji na opakowaniach, biorąc pod uwagę takie czynniki, jak wielkość czcionki, rodzaj czcionki, kontrast zadruku itp. Komisja ENVI PE opowiedziała się również za obowiązkowym podawaniem informacji o kraju pochodzenia mięsa czerwonego, drobiu, produktów mleczarskich, świeżych owoców i warzyw oraz innych produktów jednoskładnikowych. Informacje takie miałyby się znaleźć również na produktach przetworzonych, których składnikami są: mięso czerwone, drób lub ryby.
Projekt wraz z poprawkami zostanie w maju poddany pod głosowanie na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego, lecz według ekspertów prace nad rozporządzeniem potrwają jeszcze wiele miesięcy, a jego ostateczny kształt będzie znany prawdopodobnie jesienią.
— Umieszczanie tabel z wartościami odżywczymi na opakowaniu produktów do tej pory było dobrowolne, lecz wszystko wskazuje na to, że wkrótce stanie się obowiązkowe. To poprawi dostępność informacji żywieniowej na rynku i da konsumentom lepszą orientację, choć z badań wynika, że tylko 45 proc. z nich czyta informacje żywieniowe na opakowaniach, a jeszcze mniej czytając rozumie — komentuje Andrzej Gantner, dyrektor PFPŻ.
Okres przejściowy
Zmiana informacji na etykietach to dla producentów oczywiście dodatkowe koszty, wymaga też wprowadzenia okresu przejściowego, jednak firmy podchodzą do zagadnienia ze spokojem.
— Na naszych opakowaniach znajdują się już różne informacje żywieniowe. Jeśli pojawią się nowe wymogi, to dołożymy po prostu kolejną porcję danych. Przy dzisiejszej technice takie zmiany nie stanowią większego problemu — mówi Krzysztof Półgrabia, prezes Pamapolu.