UOKiK wszczął postępowanie przeciw Praebeo i Auto Rentier

  • PAP
opublikowano: 12-11-2019, 12:24

UOKiK wszczął postępowanie przeciw firmom Praebeo i Auto Rentier z Warszawy, które sprzedają klientom samochody, obiecując spłatę kredytu i zyski z wynajmu auta; powiadomił także prokuraturę, poinformował Urząd we wtorkowym komunikacie.

Marek Niechciał, prezes UOKiK.
Zobacz więcej

Marek Niechciał, prezes UOKiK. Fot. Marek Wiśniewski

"Podejrzewamy, że Praebeo i Auto Rentier stosują nieuczciwe praktyki. Chcemy ostrzec konsumentów, aby nie dali się skusić na obietnice szybkiego i łatwego zysku. Firmy obiecują, że będą spłacać zaciągnięty przez klienta kredyt, ale już teraz mamy sygnały, że Praebeo po pewnym czasie przestaje przelewać pieniądze do banku. Tymczasem całe ryzyko spoczywa na konsumencie i to on zostanie z długiem" – wyjaśnił Marek Niechciał, prezes UOKiK, cytowany w komunikacie.

Spółka Praebeo została zarejestrowana w czerwcu 2016 r., a Auto Rentier – w listopadzie 2018 r., przy czym Auto Rentier informuje na Facebooku, że jej dawna nazwa to Praebeo. UOKiK postawił pierwszej z firm cztery zarzuty, a drugiej - dwa.

Według Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów firmy kuszą klientów, obiecując, że „pieniądze z wynajmu samochodu spłacają kredyt, a jednocześnie pozwalają zarobić miesięcznie 600 zł netto” czy „57600 zł wynagrodzenie w ciągu całej umowy”. Mechanizm działania jest - według UOKiK - następujący: klient kupuje od Praebeo lub Auto Rentier samochód za ok. 70 tys. zł. Przeważnie na kredyt, którego koszty sięgają dodatkowych 30-40 tys. zł. Spółka zobowiązuje się, że przez maksimum osiem lat będzie to auto wynajmować. Czynsz ma być przeznaczony na spłatę kredytu klienta, który oprócz tego ma dostawać jeszcze 600 zł miesięcznie albo 7200 zł rocznie. Wszystkie formalności załatwia spółka – konsument nie ma wpływu na wybór auta ani banku. Kredyt zostaje jednak zaciągnięty na jego nazwisko i to on odpowiada za spłatę. Gdyby spółka przestała płacić raty, to klientowi grozi nawet egzekucja komornicza.

Zdaniem Urzędu, obie firmy ograniczają swoją odpowiedzialność poprzez niską karę za bezprawne rozwiązanie przez nich umowy. "Praebeo i Auto Rentier całe ryzyko tej transakcji przerzuciły na konsumenta, który na początkowym etapie może nawet nie być tego świadomy. Spółki przewidziały dla siebie karę umowną za wcześniejsze rozwiązanie umowy, która wynosi zaledwie 6 tys. zł. Jest ona niewspółmierna do kosztów związanych ze spłatą kredytu i odsetek, jakie w takiej sytuacji musi ponieść konsument" – wskazał Tomasz Chróstny, wiceprezes UOKiK, cytowany w komunikacie.

Jak przypomniał UOKiK, w ujęciu ustawowym kara umowna ma charakter wyłączny, co oznacza, że wierzyciel nie może żądać odszkodowania ponad jej wysokość. Aby mógł się o nie starać, w umowie ze spółką musiałoby być odpowiednie postanowienie dopuszczające taką możliwość. Nie ma go w umowach proponowanych przez Praebeo i Auto Rentier, więc konsument nie będzie mógł domagać się od tych spółek wyższego odszkodowania. W ten sposób firmy zabezpieczyły się przed odpowiedzialnością wykraczającą poza zapłatę zastrzeżonej w umowie kary.

Co więcej - informuje Urząd - część konsumentów nawet nie wie, jaki samochód kupiło. W umowie z firmą Praebeo ani innych przekazywanych klientom dokumentach nie ma informacji o marce, modelu, numerze rejestracyjnym, roku produkcji czy numerze VIN. Zamiast tego jest ogólne sformułowanie, że przedmiotem umowy jest samochód wskazany przez Praebeo. Brak tych informacji uniemożliwił konsumentom ocenę wartości auta i ustalenie, czy zakup jest opłacalny. W przyszłości może im też utrudnić dochodzenie roszczeń związanych ze zwrotem pojazdu po zakończeniu najmu.

Ponadto Praebeo nie informował konsumentów o tym, że w terminie 14 dni mogą bez żadnych konsekwencji odstąpić od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa.

W związku z tym UOKiK zawiadomił także Prokuraturę Krajową o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Praebeo i Auto Rentier. To zawiadomienie zostało dołączone do prowadzonego już postępowania Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Zawiadomienie dotyczyło podejrzenia popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu, tj. przestępstwa polegającego na doprowadzeniu nieokreślonej liczby osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu