To miał być ruch wyprzedzający boom. Dennis McKee, amerykański inżynier i inwestor z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży łupkowej w USA, założył w Polsce United Oilfield Services (UOS) w 2011 r. Cel: świadczenie usług dla rodzącego się wówczas sektora łupkowego. Rok później w UOS zainwestowała firma private equity Enterprise Investors (EI). „Spodziewamy się wielkiego boomu”, „Później będzie już za drogo na zakupy — mówili szefowie funduszu. Dziś tracą cierpliwość.
![Dennis McKee już dwie dekady zajmuje się łupkowym biznesem. Uważa, że w Polsce komercyjne wydobycie jest jak najbardziej możliwe. Trzeba tylko wiercić, wiercić i jeszcze raz wiercić — podkreśla prezes UOS.
[FOT. MAREK CZARNECKI] Dennis McKee już dwie dekady zajmuje się łupkowym biznesem. Uważa, że w Polsce komercyjne wydobycie jest jak najbardziej możliwe. Trzeba tylko wiercić, wiercić i jeszcze raz wiercić — podkreśla prezes UOS.
[FOT. MAREK CZARNECKI]](http://images.pb.pl/filtered/7965c95d-77f7-4ba2-b7d3-2610a3f8a033/a26d7937-e0ac-522d-8772-43573820e313_w_830.jpg)
Tylko pośpiech da pieniądze
— Nie da się ukryć, że otoczenie biznesowe dla branży łupkowej jest frustrujące. Pierwotnie zakładałem, że inwestycja zwróci się w ciągu 2-3 lat, a teraz perspektywa wygląda mniej optymistycznie — mówi dziś Dennis McKee, prezes UOS.
Nic dziwnego. Szacuje się, że do zdiagnozowania polskich zasobów gazu z łupków potrzebne są setki odwiertów. I na taki rynek liczył UOS, czyli firma usługowa, specjalizująca się w szczelinowaniu, wiertnictwie i badaniach geofizycznych. Tymczasem do dziś przeprowadzono ledwie 48 odwiertów. Szczelinowań było w Polsce do dziś 12, z czego UOS przeprowadził pięć, a do końca roku zrobi jeszcze siedem.
— W USA robi się ich setki tygodniowo, na dodatek o wiele szybciej i sprawniej niż w Polsce — podkreśla Dennis McKee. UOS, stworzony na wzór amerykański, chce i może pracować tak, jak pracuje się w USA. Rozbija się jednak o procedury i sposób pracy.
— Zlecenie możliwe do zrobienia w kilka dni potrafi trwać kilka tygodni, bo tyle czekamy na dojazd na odwiert partnerów odpowiedzialnych za poboczne zlecenia. To mi zawsze podnosi ciśnienie. W USA sektor łupkowy tak szybko się rozwinął, bo nie traciliśmy czasu. W tym biznesie to szybkość działania daje pieniądze — uważa Dennis McKee, który w USA był jednym z inżynierów, którzy przeprowadzili pierwsze komercyjne szczelinowanie hydrauliczne za gazem z łupków.
Nie marnować potencjału
UOS pracuje w Polsce m.in. dla San Leon Energy, Lane Energy, 3Legs Resources i Wisent Oil & Gas czy FX Energy. Ma świeżutką bazę logistyczną w Łowiczu — zbudowaną za 39 mln zł i otwartą na początku sierpnia, ale finansowo nie wychodzi jeszcze na swoje. — Rentowność osiągniemy dopiero w 2014 r. — szacuje Dennis McKee. Dlatego UOS stopniowo przechodzi do planu B w strategii, czyli do szukania zleceń poza granicami Polski. — Nie zamierzam dalej marnować potencjału, który stworzyłem. Z naszymi kompetencjami i sprzętem jesteśmy w stanie przeprowadzać nawet 200 szczelinowań rocznie, i to z łatwością — mówi Dennis McKee. UOS ma wszelkie atuty do szukania szczęścia za granicą: wyszkolonych inżynierów, nowoczesny sprzęt, zaprojektowany specjalnie z myślą o europejskich złożach gazu z łupków i ich specyfice, a także europejskie certyfikaty, umożliwiające start w przetargach w Unii Europejskiej. Tej przewagi nie mają konkurenci, czyli np. Halliburton czy Schlumberger. — Uczestniczymy w przetargach w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Serbii. To dla nas żaden problem — jesteśmy przecieżw stanie przemieszczać się ze sprzętem błyskawicznie. Ponadto rozszerzamy zakres zainteresowań o przetargi na prace związane z poszukiwaniem miedzi i węgla lub na odwierty geotermalne — podkreśla Dennis McKee. Przewidujący biznesmen ma też w zanadrzu awaryjny plan C. Zakłada wyjście z usługami poza Europę, m.in. do Afryki Północnej, na Bliski Wschód czy na Ukrainę.
Wyjście dużych bez znaczenia
Nie zmienia się natomiast wiara Dennisa McKee w polskie zasoby łupkowe. Nie zniechęcają go coraz to nowe szacunki dotyczące zasobów, niższe od poprzednich. — Jestem przekonany na 95 proc., że w Polsce jest możliwe komercyjne wydobycie gazu z łupków — uważa Dennis McKee.
Nie zniechęcają go też informacje o rezygnacji wielkich firm z poszukiwań w Polsce — ExxonMobil, Marathon Oil i Talisman Energy.
— Przecież to są wielkie firmy, wyspecjalizowane w poszukiwaniach surowców konwencjonalnych, a w USA za rewolucją łupkową stały małe firmy poszukiwawcze, nastawione na złoża niekonwencjonalne — przypomina Dennis McKee. Zniechęca natomiast brak przepisów łupkowych — prace nad nowym prawem węglowodorowym trwają już od grubo ponad roku.
— Widzę przecież, że moi klienci, czekając na legislację, wiercą tylko tyle, ile wymagają uzgodnienia koncesyjne. Nic więcej — mówi Dennis McKee.
OKIEM INWESTORA
Dla nas wciąż za wcześnie
BARTEK TRZEBIŃSKI
dyrektor warszawskiego biura EQT Partners
Nasze spojrzenie na branżę łupkową w Polsce się nie zmieniło bo jeden rok to bardzo krótki okres dla tego sektora. Czyli nadal uważamy, że projekty łupkowe mogą stać się dla nas interesujące, ale dopiero wtedy, gdy zaczną generować pierwsze przychody. Dziś, przy tak wczesnym etapie rozwoju tej branży i dużym ryzyku nieodnalezienia gazu lub znalezienia pokładów trudnych do eksploatacji, jest dla nas po prostu za wcześnie.
OKIEM EKSPERTA
Wciąż są chętni na koncesje
MICHAŁ WRÓBLEWSKI
menedżer w Deloitte
Mimo że branża łupkowa nie rozwija się w takim tempie, jakiego można było się spodziewać, są sygnały świadczące o zainteresowaniu zagranicznych inwestorów, rozważających przystąpienie do koncesji na poszukiwanie gazu z łupków w Polsce. Zrozumiała jest jednak irytacja tych, którzy już zainwestowali. Łączna liczba odwiertów wykonanych w zeszłym roku jest mała, a do tego dochodzi jeszcze niesprzyjająca legislacja, spowalniająca inwestycje.