Upadłość? To nie my!

Magdalena Brzózka
13-05-2009, 00:00

Analitycy twierdzą, że kolejka firm odzieżowych, które złożą wniosek o upadłość, się wydłuży. Ich zarządy mówią: to nie my.

Próchnik, Bytom, Gino Rossi i Redan obiecują, że nie pójdą w ślady Monnari

Analitycy twierdzą, że kolejka firm odzieżowych, które złożą wniosek o upadłość, się wydłuży. Ich zarządy mówią: to nie my.

Po ostatnich złych wieściach z Monnari, Reportera i Semaksu, które złożyły wnioski o ogłoszenie upadłości, zapytaliśmy pozostałych przedstawicieli branży, czy przygotowują podobne, niemiłe niespodzianki dla inwestorów. I choć analitycy wieszczą, że to jeszcze nie koniec odzieżowych bankructw, to przedstawiciele giełdowych spółek zaklinają się, że nie zamierzają upadać.

Cięcia dadzą efekt

Bytom, producent eleganckich męskich ubrań, postawił na bardzo intensywną restrukturyzację spółki. W związku ze spadkiem popytu spółka ograniczy moce produkcyjne.

— Nie planujemy składać wniosku o upadłość. Przeniesiemy produkcję z Bytomia i Wrocławia do zakładu w Tarnowskich Górach. W ten sposób dopasujemy możliwości spółki do aktualnej sytuacji rynkowej — mówi Tomasz Sarapata, prezes Bytomia.

W tym roku spółka wyprodukuje 200 tys. sztuk ubrań z metką Bytomia, czyli o 40 tys. mniej niż rok temu. Integracja produkcji w jednym miejscu, poza redukcją etatów, ma przynieść spółce znaczne oszczędności.

— Wynajmiemy teren po zakładzie w Bytomiu. Poza tym spadną nam koszty logistyki i opłaty za media w dwóch miejscach. Da to nam kilka milionów oszczędności. Część tej kwoty pochłoną działania restrukturyzacyjne. Jednak to się opłaci, bo szacujemy, że cięcia pozwolą nam wykazać rentowność już po drugim kwartale tego roku — mówi Tomasz Sarapata.

Zarząd przyznaje, że pierwsze trzy miesiące roku nie były najlepsze, ale w przyszłość patrzy z umiarkowanym optymizmem.

— Zdaję sobie sprawę, że najgorsze dopiero przed nami. Myślę, że jesteśmy przygotowani, by przetrwać ten czas. Zwłaszcza że sprzedaż w naszych firmowych salonach jest coraz lepsza — mówi Tomasz Sarapata.

Nie damy się

Pozostali przedstawiciele odzieżowych też nie przewidują składania wniosków o upadłość.

— Dzisiaj absolutnie nie przewiduję takiego scenariusza. Nie ma takiej potrzeby, bo spółka ma płynność. Poza tym jesteśmy w trakcie restrukturyzacji i w ten sposób wygramy z kryzysem — mówi Maciej Fedorowicz z Gino Rossi.

Podobnego zdania jest łódzki Redan.

— Na pewno nie będziemy pisać takiego wniosku, bo nie jesteśmy w tak skrajnej sytuacji jak Reporter czy Monnari. Poza tym mamy tanią dyskontową sieć Textilmarket, która cieszy się popularnością, zwłaszcza w kryzysie — mówi Bogusz Kruszyński, członek zarządu Redana.

Władze Próchnika, łódzkiego dystrybutora garniturów, tryskają entuzjazmem. Stąd pewnie barwne porównanie.

— Próchnik nie upadnie. Jesteśmy światełkiem w tunelu dla branży odzieżowej i zaznaczam, że nie chodzi o nadjeżdżający pociąg — mówi Krzysztof Grabowski, prezes spółki.

Nie wiemy, jakie plany ma Vistula Group (VG), która ubiegły rok zakończyła blisko 160 mln zł straty netto. Wczoraj nie udało się nam skontaktować z zarządem spółki.

Lista zagrożeń

Analitycy snują jednak mniej kolorową wizję przyszłości odzieżowych firm.

— W ostatnich latach firmy handlu detalicznego przeżywały rozkwit. Rozwój opierały często na dość agresywnej dźwigni finansowej (kredyty, obligacje). Niestety w ostatnich miesiącach nałożyło się na siebie kilka negatywnych tendencji. Popyt oklapł, bo konsumenci zaczęli kontrolować zapędy w obliczu kryzysu. Złoty poleciał w dół, powodując drastyczny wzrost kosztów produktów importowanych oraz kosztów wynajmu powierzchni sklepowej (zwykle denominowanych w euro). Do tego należy dodać niską skłonność instytucji finansowych do udzielania kredytów. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Oczekujemy, że publikowane w bieżącym tygodniu wyniki nawet najlepszych reprezentantów branży będą złe. Co więcej, czekają ich kolejne trudne kwartały — ocenia Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Magdalena Brzózka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Brzózka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Upadłość? To nie my!