Urażona kontuzja

Urszula Światłowska
opublikowano: 26-01-2007, 00:00

Choć w tym roku przyczepność na ulicach jest całkiem przyzwoita, i tak zdarzają się „zimowe urazy”. Bo narciarze zawsze znajdą śnieg...

Zazwyczaj o tej porze roku niejeden z nas już albo sam się poślizgnął, albo zna kogoś, kto wywinął orła, lub widział, jak ktoś uprawia chodnikowe akrobacje. Więc w tym roku czegoś jakby brakuje. Wszyscy twardo stąpają po ziemi. Zima dała nam odetchnąć. Choć jeszcze nie wiadomo, czy nagle nie zmieni zdania.

Zmagania ze stokiem

Chociaż liczba chodnikowo-drogowych kontuzji jest znacznie mniejsza niż w ubiegłym roku, to wciąż pozostają ofiary sportów zimowych. A życia nie ułatwiają im trudne warunki panujące w górach — jeśli śnieg gdzieś jest, to mokry i ciężki. Oczywiście zawsze zostają lodowce, tyle że jest tam gęsto od narciarzy i snowboardzistów. Łatwiej więc o kontuzję.

— Charakterystyczne dla jazdy na nartach są uszkodzenia stawu kolanowego oraz uszkodzenia i złamania podudzia. Często zdarzają się kontuzje związane z upadkami — urazy głowy, kręgosłupa, ramion i nadgarstków. Z kolei podczas jazdy na snowboardzie kolana są mniej obciążone, za to częściej przytrafiają się kontuzje poupadkowe — mówi dr Waldemar Penconek, ortopeda z Centrum Medycznego LIM.

Do tego dochodzą stłuczenia, skręcenia i zwichnięcia.

Nie tylko złamania

Choć o zagrożeniu złamaniami mówi się najwięcej, to na szczęście nie każdego narciarza to spotyka. Zdecydowana większość z nich cierpi na inną dolegliwość — ból mięśni. Kto następnego dnia próbował zmierzyć się ze schodami, doskonale wie o czym mowa. Powód? Wyjątkowo prosty. Zbyt intensywny trening lub brak przygotowania. Na szczęście ból zazwyczaj nie trwa dłużej niż dwa dni. Problem pojawia się, gdy po tym czasie dalej mamy problem z poruszaniem się. Wtedy lepiej od razu skonsultować się z lekarzem — może to być oznaka np. naderwania ścięgna.

— Nawet przy teoretycznie niegroźnych urazach warto zasięgnąć porady lekarza. Banalne, ale zaniedbane skręcenia czy stłuczenia leczą się wolniej. Gdy pierwszego dnia ból nie utrudnia zbytnio funkcjonowania, ale następnego dnia nie ustępuje — trzeba skontaktować się z lekarzem — podkreśla dr Waldemar Penconek.

A co robić, by zminimalizować ryzyko urazów?

— Idealna profilaktyka? Nie ulegać urazom! — śmieje się dr Penconek.

Niestety, tak się nie da. Czasem wystarczy jeden nieostrożny krok. Na schodach w muzeum. I trach! — uszkodzona torebka stawowa.

Przed wyjazdem w góry czy wyprawą na lodowisko warto zadbać o kondycję i ochraniacze. Wszak może się okazać, że dzięki odpowiednim rękawiczkom nic się nie stało. I jeszcze jedno. Ubezpieczenie. Niby nic, a uchroni nasz portfel przed nadmiernym schudnięciem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Urszula Światłowska

Polecane