Maciej Bando jest prezesem Urzędu Regulacji Energetyki (URE) od nieco ponad tygodnia. Urząd ma za zadanie dbać m.in. o rozwój konkurencji na rynku gazu. Nowy szef ma pomysł na ten rynek.
![WAŻNE SĄ CENY: Maciej Bando nie jest w URE nowy. Przed wygraniem konkursu na prezesa pracował jako jego wiceprezes. Na wczorajszym spotkaniu, pierwszym od powołania, podkreślał, że ceny prądu i gazu dla odbiorców mają już nie rosnąć. [FOT. GK] WAŻNE SĄ CENY: Maciej Bando nie jest w URE nowy. Przed wygraniem konkursu na prezesa pracował jako jego wiceprezes. Na wczorajszym spotkaniu, pierwszym od powołania, podkreślał, że ceny prądu i gazu dla odbiorców mają już nie rosnąć. [FOT. GK]](http://images.pb.pl/filtered/67c452e6-fb98-4e38-84e8-87c39e376e76/e89976ef-1748-5516-8501-f1094e56a459_w_830.jpg)
— Mamy w Polsce za dużo drogiego gazu, a PGNiG tłumaczy to stale tym, że jego długoterminowe kontrakty oparte są na formule take or pay [bierz lub płać, czyli nie ma możliwości rezygnacji z dostaw — red.]. Rynek się zmienia, może więc czas pomyśleć o uwolnieniu się od tego ciężaru, czyli np. o wykupieniu części kontraktu. Wiem, że w PGNiG trwają już nad tym prace — mówi Maciej Bando.
Sztywne kontrakty wiążą PGNiG, państwowego monopolistę gazowego, z rosyjskim Gazpromem i katarskim Qatargas (dostawy z Kataru jeszcze nie ruszyły). O cenach gazu w tych umowach wiadomo tylko tyle, że przewyższają obecne ceny tego surowca na rynkach światowych, a negocjować przy sztywnej formule jest ciężko. PGNiG nie odpowiedziało wczoraj na pytanie o możliwość wykupienia części tych kontraktów. Nieoficjalnie zaś jeden z menedżerów przekazał nam, że „nie potwierdza”. A pytań rodzi się sporo, m.in. o to, kto i ile pieniędzy miałby na taki wykup wyłożyć.
Prezes URE liczy jednak, że taki plan spółka przedstawiło już wkrótce.
— Jestem za tym, żeby PGNiG jak najszybciej przedstawiło rozwiązania systemowe umożliwiające liberalizację rynku gazu — podkreśla Maciej Bando. To tym pilniejsze, że na PGNiG ciąży obowiązek sprzedawania określonej ilości gazu poprzez giełdę, tzw. obligo giełdowe. W zeszłym roku spółka nie dała rady wywiązać się z obowiązku, w tym roku też jest to wątpliwe. Nowy szef URE nie odpowiada wprost na pytania o kary dla PGNiG za niewykonanie obligo, ale nie kryje, że jego poziom uważa za zbyt ambitny.
— Zalecałbym łagodniejszą skalę obligo, żeby była wykonalna — podkreśla Maciej Bando.
Konkurencji gazowej sprzyjałyby też taryfy, inne niż obecne (niezależnym graczom nie opłaca się dziś kupowanie gazu w hurcie i sprzedaż w detalu, bo na tym tracą). Taryfy, zaproponowane przez firmy, zatwierdza właśnie URE.
— Życzyłbym sobie, by widełki między ceną hurtową i detaliczną były szersze — mówi Maciej Bando. Jednocześnie podtrzymuje wcześniejsze deklaracje dotyczące cen dla odbiorców — mają już nie rosnąć. Wynika z tego, że chętnie widziałby obniżkę cen gazu w hurcie. — To będzie trudna sprawa — twierdzi prezes URE.
Deklaracja trzymania cen w ryzach dotyczy też energii elektrycznej, co oznacza, że prezes niechętnie patrzy np. na te koncepcje rynku mocy, które oznaczają znaczne koszty do przerzucenia na odbiorców.
— Jeśli usłyszę, że na rozkręcenie inwestycji w energetyce potrzebne będą np. nakłady na rynek mocy w wysokości 2 mld zł, to powiem nie — mówi Maciej Bando.
Podkreśla jednocześnie świeżo uzyskaną niezależność URE, wynikającą z niedawnej nowelizacji prawa energetycznego. Szef URE podlega teraz bezpośrednio premierowi, a nie ministrowi gospodarki. I czuje, że jego „nie” ma większe znaczenie.