Szef Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty wezwał parlamentarzystów, by przyspieszyli prace nad ustawą zamieniającą zobowiązania koncesyjne operatorów lokalnych np. na udziały. Inaczej wielu z nich może zbankrutować.
Sytuacja operatorów obciążonych należnościami koncesyjnymi wobec Skarbu Państwa i kosztami inwestycji jest fatalna.
— Żaden z nich nie przynosi zysku, narasta zadłużenie względem państwa i innych podmiotów. Nie ma możliwości wyegzekwowania pozostałych zobowiązań koncesyjnych, które wynoszą 432 mln EUR (1,7 mld zł) — alarmuje Witold Graboś, prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP).
Przypomina, że minister infrastruktury dwukrotnie odraczał terminy spłaty kolejnych rat. Z przyczyn formalnych nie może tego zrobić po raz trzeci. Z początkiem 2003 r. terminy te staną się wymagalne.
— Trzeba się wtedy liczyć z ogłaszaniem upadłości operatorów alternatywnych, co oznacza zburzenie koncepcji liberalizacji rynku telekomunikacji. Zgodnie z prawem, jeśli obsługi abonentów upadających operatorów nie przejmie inny podmiot na zasadach rynkowych, prezes URTiP ma obowiązek wskazania takiego podmiotu. Można się spodziewać, że w wielu sytuacjach mógłby być to tylko operator dominujący — zwraca uwagę Witold Graboś.
Jego zdaniem, jedyną szansą jest szybkie wprowadzenie w życie ustawy zamieniającej zobowiązania koncesyjne na inwestycyjne lub też na akcje, udziały lub obligacje. Prace trwają, jednak nowe prawo może nie wejść w życie do końca tego roku.
— Urząd zwraca się z gorącym apelem do parlamentarzystów o szybkie przyjęcie ustawy, gdyż w innym przypadku grozi to destabilizacją rynku — napisał szef URTiP.