USA: giełdy i dolar idą w dół

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2002-08-28 00:00

Największy wpływ na przebieg wtorkowej sesji na giełdach w USA miały dane makroekonomiczne. Początkowo w znakomite nastroje wprawiły inwestorów informacje o zdecydowanym wzroście zamówień na dobra trwałego użytku w lipcu. Szybko jednak humory popsuł dramatyczny spadek wskaźnika zaufania konsumentów w sierpniu, do najniższego od dziewięciu miesięcy poziomu.

Indeksy w USA przez całą sesję osuwały się w dół, a przecenie przewodziły papiery spółek informatycznych. Powodem są ostatnie wypowiedzi Craiga Barretta, prezesa Intela. który uważa, że nie ma żadnych sygnałów poprawy koniunktury na rynku komputerów osobistych oraz chipów. Największy producent procesorów potaniał o 5 proc. O tyle samo przeceniono papiery Hewlett-Packard, który po sesji publikował wynik kwartalne. Koniec sesji zastał europejskie indeksy, kiedy jeszcze nastroje za Atlantykiem były całkiem niezłe. Główne wskaźniki, napędzane akcjami spółek naftowych, zakończyły więc wtorek na pokaźnym plusie.

Po wojowniczych wypowiedziach wiceprezydenta USA i sprzeciwach Wenezueli co do zwiększenia wydobycia ropy przez kraje OPEC, ceny surowca poszybowały w górę. Skorzystali na tym - średnio po 3 proc. - akcjonariusze m.in. TotalFinaElf, Shella i BP.

Dobrze wiodło się także producentom sprzętu telekomunikacyjnego. W II kwartale fińska Nokia i francuski Alcatel zwiększyły udział w rynku. Coraz słabszy jest natomiast szwedzki Ericsson, co znajduje odbicie w kursie spółki. Dobre oceny analityków i zapowiedzi dalszej redukcji etatów poważnie poprawiły za to wycenę Siemensa.

Złe prognozy amerykańskiego Intela osłabiły europejskich producentów chipów: Infineona, ARM Holdings i STMicroelectronics.Znakomite nastroje panowały w Madrycie. Największe banki zgodziły się utrzymać inwestycje w Brazylii, tradycyjnej strefie wpływów hiszpańskiego biznesu. Po 6 proc. zyskali udziałowcy Banco Bilbao Vizcaya Argentaria i Santander Central Hispano.