Klienci TFI zdążyli się już przyzwyczaić do wysokich stóp zwrotu funduszy akcji polskich. W listopadzie ich skromne wyniki mogły więc niektórych inwestorów zaskoczyć. Średni wynik w grupie „misiów” wyniósł 1,2 proc., w segmencie akcji o uniwersalnej strategii 1,7 proc., a pięć funduszy zakończyło miesiąc pod kreską. W tym czasie historyczne maksimum osiągnął amerykański S&P500 i niemiecki DAX (4,1 proc.), a japoński Nikkei 225 znalazł się najwyżej od końca 2007 r. (9,3 proc.). I to właśnie fundusze inwestujące na tych rynkach sprawiły najwięcej uciechy posiadaczom jednostek.

Raz na wozie…
Listopad przyniósł spore przetasowania w zestawieniu wyników funduszowych maluchów i średniaków. Po wielu miesiącach dryfowania w końcu wiatru w żagle nabrały dwa produkty ze stajni PKO TFI, kierowane przez Magdalenę Zajączkowską-Ejsymont, która zdystansowała rywali ponad 3-procentową stopą zwrotu, zasługując tym samym na tytuł bohatera miesiąca (czytaj obok). Tuż za nią, z wynikiem 1,8 proc., uplasował się Łukasz Hejak, zarządzający Investor Top 25 Małych Spółek.
— Znaczący udział w naszym portfelu mają spółki cykliczne, stosunkowo szybko korzystające z poprawy koniunktury gospodarczej. Przykładem jest tu Grupa Kęty, której akcje zyskały w ubiegłym miesiącu 19 proc. — tłumaczy Łukasz Hejak.
W ubiegłym miesiącu słabo zachowywały się akcje spółek z branży chemicznej, szczególnie producentów nawozów sztucznych. Przecena niektórych firm z tego sektora wyniosła ponad 10 proc. Do szczęśliwców, którzy nie posiadali tych giełdowych maruderów w portfelu, należy Łukasz Marach, zarządzający Caspar Akcji Polskich. Fundusz ten zyskał w miesiąc 3,5 proc., ustępując miejsca jedynie Copernicusowi Akcji Dywidendowych (4,2 proc.).
— Zyskowne okazały się inwestycje m.in. w TPSA oraz PKP Cargo. Przewoźnik jest atrakcyjny fundamentalnie, a jego wycena nie była wysoka. Niezłych zysków dostarczyły też wybrane spółki z branży deweloperskiej — ujawnia Łukasz Marach.
Na drugim biegunie znalazły się fundusze spod egidy Agio, oraz niedawnych liderów, czyli Ipopemy i Equesa, które straciły od 0,1 do 0,4 proc.
— Stawiam na fundamenty, które w dłuższym terminie zawsze wygrywają. W listopadzie stopę zwrotu obciążyło słabsze zachowanie akcji KGHM, Pekao i Cyfrowego Polsatu — mówi Paweł Jackowski, zarządzający z Ipopema TFI.
Wiśnia zakwitła
Najwyższą nominalną stopę zwrotu w listopadzie wypracował ING Japonia, zyskując 5,4 proc. Główny rywal, czyli PKO Rynku Japońskiego, zyskał w tym czasie 3 proc. Paweł Cymcyk, menedżer komunikacji inwestycyjnej ING TFI, uważa, że to nie koniec dobrej passy tokijskiej giełdy (czytaj na str. 18).
— Postawiliśmy na spółki surowcowe, produkcyjne i informatyczne, a unikaliśmy sektora finansowego i opieki zdrowotnej, widząc tam mało okazji inwestycyjnych. Dobry wynik zanotowały Hitachi, Mitsubishi oraz Lixil Group, który zajmuje się wyposażeniem wnętrz. Poprawiły się też notowania firm, na które stawialiśmy w poprzednim miesiącu, czyli producent elektroniki Toshiba oraz producent opon Bridgestone — mówi Paweł Cymcyk.
Powody do zadowolenia mieli też klienci Pioneer Akcji Amerykańskich oraz Amplico Akcji Amerykańskich, których jednostki zwyżkowały o odpowiednio 4,2 i 3,7 proc. Największe straty ponieśli natomiast klienci Superfund Goldfuture — jednostka wyceniana w złotych potaniała o 8 proc., a wyrażona w dolarach o 9 proc.
Obligacje w niełasce
Na rynku długu koniunktura nie sprzyjała inwestorom. Indeks IROS mierzący stopy zwrotu obligacji skarbowych o stałym oprocentowaniu stracił 0,62 proc., a indeks dziesięciolatek zanurkował o 1,96 proc. Dlatego większość funduszy dłużnych uniwersalnych i skarbowych poniosło stratę — średnio 0,5 proc. i 0,7 proc. Najlepiej wypadła Idea Obligacji, zyskując 0,8 proc. Jarosław Karpiński, zarządzający z ING TFI, uważa, że choć strukturalnie to nie czas na obligacje, to zwraca jednak uwagę na kilka czynników.
— Różnica w rentowności 10-letnich obligacji polskich i niemieckich sięgnęła już 2,8 pkt proc., po którym już nie raz następowało zawężenie i dobry okres dla krajowych obligacji. Różnica pomiędzy rentownością obligacji 10-letnich i 2-letnich w Polsce osiągnęła 1,66 pkt proc., czyli najwyższy poziom od dwunastu lat. Banki w USA mają najmniej obligacji skarbowych w stosunku do aktywów od czasu, kiedy takie dane są zbierane. Końcówka tego roku lub początek przyszłego może więc przynieść nawet znaczące zwyżki cen — uważa Jarosław Karpiński.