USA: Media wzywają Niemcy do reform

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-09-21 20:52

Po wyborach w Niemczech media amerykańskie nie przestają wzywać tego kraju do zreformowania gospodarki, podkreślając, że w dużej mierze zależy od tego także sytuacja ekonomiczna całej Europy.

Po wyborach w Niemczech media amerykańskie nie przestają wzywać tego kraju do zreformowania gospodarki, podkreślając, że w dużej mierze zależy od tego także sytuacja ekonomiczna całej Europy.

    Zdaniem środowego "New York Timesa" wybory nie przyniosły wprawdzie wyraźnego rozstrzygnięcia, kto ma rządzić Niemcami, ale były sygnałem, że niemieckie społeczeństwo rozumie potrzebę reform i chce ich.

     "Niemcy nie dali większości żadnej partii, ale wysłali sygnał: reformy ekonomiczne powinny postępować. Trzy stronnictwa, które je popierają, zdobyły razem 80 procent głosów. Jedyne, co muszą teraz zrobić, to dogadać się, w jaki sposób rządzić" - pisze dziennik w artykule redakcyjnym.

     "Zważywszy na fatalną sytuację gospodarczą  Niemiec, nie ma alternatywy dla reform w tym kraju i w całej Europie" - czytamy w artykule.

     Według "New York Timesa" Niemcy powinni m.in. obniżyć koszty zatrudnienia, uelastycznić rynek pracy i uprościć kodeks podatkowy.

Na łamach "Washington Post" znany konserwatywny komentator Jim Hoagland zdaje się jednak wątpić w możliwość szybkich reform w Niemczech. Jego zdaniem Niemcy "boją się przyszłości".

     "Niemcy są krajem, który obawia się przyszłości, a przynajmniej bolesnych wyborów, których ta przyszłość wymaga" - pisze Hoagland, dodając, że wynik wyborów jest "polityczną ekspresją stałej demograficznej odpowiedzi, jakiej Niemcy udzielają przyszłości w swoim życiu osobistym".

     W Niemczech przyrost naturalny jest od dawna zerowy. Zdaniem autora Niemcy zdają sobie sprawę z potrzeby reform, ale ich się boją.

    "Niemcy wiedzą, że ich godne podziwu, ale finansowo rujnujące państwo opiekuńcze doprowadziło do rekordowego bezrobocia i spowodowało, że inwestorzy przenoszą się za granicę. Odmawiają jednak rewizji systemu, która wzięłaby pod uwagę globalną konkurencję" - pisze Hoagland.