Usługi integratorskie trudno zdefiniować

Kamil Kosiński
opublikowano: 2002-07-10 00:00

Przedstawiciele firm określanych mianem integratorskich przyznają, że usługi integratorskie bezpośrednio nie przysparzają im dużych przychodów. Bez nich trudniej byłoby jednak sprzedawać konwencjonalną ofertę.

Integracja jakichś elementów to łączenie ich w jedną całość. Czym jednak jest integracja w ujęciu informatycznym? Zainstalowanie choćby najprostszej aplikacji na twardym dysku komputera jest przecież połączeniem urządzenia z oprogramowaniem w jedną funkcjonalną całość. Nikt jednak nie nazwie tego usługą integratorską. Z resztą sami integratorzy mają problemy ze zdefiniowaniem pojęcia „usługa integratorska”.

— Bycie integratorem to nie tylko kwestia logistyki, produktów czy usług, ale przede wszystkim oferty. Współpraca musi się po prostu stronom opłacać. Można to osiągnąć jedynie dzięki ofercie zaspokajającej w długim okresie wszelkie potrzeby danego przedsiębiorstwa, a wiąże się to z przesunięciem punktu ciężkości z handlu na kompleksową obsługę — zaznacza Sylwester Michalak, prezes firmy Demos.

Nie ulega jednak wątpliwości, że właśnie jakieś niepowtarzalne kompetencje związane z łączeniem oferty różnych producentów decydują o tym, że firma może mienić się integratorem. Niekoniecznie muszą one jednak bezpośrednio przysparzać jej znaczących dochodów. Częściej raczej decydują o tym, że zarobi się na czymś, co oferuje również wiele innych firm.

— Usługi integratorskie bezpośrednio przysparzają zdecydowanie najmniejszych przychodów. Większość firm integratorskich żyje z dostaw sprzętu, gotowego oprogramowania i tradycyjnych usług wdrożeniowych. By jednak na tym godziwie zarabiać, trzeba dodać umiejętność połączenia jednego rozwiązania z drugim — podkreśla Marcin Stawarz, członek zarządu i dyrektor ds. rozwoju biznesu w spółce Emax.

— Klienci godząc się na wyższe marże, oczekują w zamian gwarancji, że całe rozwiązanie będzie działać. W przypadku awarii nie chcą dociekać, czy problem leży po stronie sprzętu, aplikacji czy niewłaściwej obsługi. Chcą po prostu, aby dostawca sprawił, żeby wszystko działało jak należy. Wyższa marża rekompensuje więc większą odpowiedzialność — podkreśla Dariusz Śliwowski, wiceprezes odpowiedzialny za sektor bankowo-finansowy w Computerlandzie.

Zdefiniowanie różnicy między usługą integratorską a zwykłą dostawą sprzętu czy wdrożeniem aplikacji nie jest jednak łatwe. Integracja to bowiem uruchomienie rozwiązania w skomplikowanym środowisku. Co jednak jest skomplikowanym środowiskiem, a co nie — to już poważny problem definicyjny. Tym bardziej że integratorami coraz chętniej nazywają się firmy utożsamiane do niedawna głównie z budową stron WWW i różnymi działaniami z zakresu marketingu internetowego. Wynika to przede wszystkim z odejścia ich od działań stricte internetowych.

Spółka Internet Designers stworzyła np., współpracujący z systemem klasy ERP o nazwie MFG/Pro, system hurtowego handlu internetowego dla JTT Computer oraz sprzężony z systemem transakcyjnym i zewnetrznymi źródłami informacji (PAP, Reuters) internetowy system prezentacji danych dla klientów ING Securities. Podczas wdrożenia systemu SAP w Alcatel Polska, konsultanci AMG.net zaangażowani zostali zaś w celu wspierania lokalnego zespołu wdrożeniowego. Koncentrowali się przy tym na identyfikacji potencjalnych rozbieżności między rozwiązaniem globalnym a specyficznymi wymaganiami polskimi i do ich obowiązków należało m.in. zaprojektowanie i wykonanie nowych narzędzi raportowych. Czy zatem te wyrosłe z Internetu firmy mogą mówić, że oferują także usługi integratorskie?

— Aby wdrożenie jakiegoś systemu mogło uchodzić za projekt integratorski, musi być związane z połączeniem tej aplikacji z innymi w taki sposób, aby z mozaiki oprogramowania powstało spójnie działające rozwiązanie. Pewnym wyróżnikiem, gdzie kończy się zwykłe wdrożenie, a zaczyna integracja, jest ilość powiązań między systemami. Jeżeli aplikacja łączy się tylko z jedną inną, to jest to wdrożenie, jeżeli z dziesięcioma — to już integracja. Trudno jednak dokładnie określić tę granicę. Z integracją na pewno mamy do czynienia, jeżeli w wyniku łączenia różnych aplikacji w spójny system dochodzi do przebudowy zachodzących w firmie procesów biznesowych — twierdzi Dariusz Śliwowski.

— Fakt pochodzenia integrowanego oprogramowania — czy pisanego na zamówienie, czy będącego gotową integrowaną w istniejący już system aplikacją, nie stanowi o rozróżnieniu czy mówimy o integracji czy niePodstawowym celem integracji systemów informatycznych jest „integracja biznesu”, która jest możliwa dzięki łączeniu procesów biznesowych oraz systemów informatycznych, które wspomagają te procesy — dodaje Krzysztof Kardaś.